wtorek, 23 kwietnia 2013

# 15 - sezon II

Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Z miną mordercy odebrałam.
- Halo?
- Nina!!!- odezwała się Fizzy
- Fizzy słonko po co dzwonisz tak rano??
- Rano?? Jest 12.
- Oj tam mały szczegół. O co chodzi??
- Bo ja jako jedyna rozszyfrowałam ten twój Kod. I uprzedzam lojalnie, że będzie One Direction i Nasza ekipa...
- Przeżyjemy!!- uśmiałam się - Będziemy o 16.
- Jasne. Do zobaczenia! - Rozłączyłam się i zaczęłam budzić dziewczyny.
- Wstawać! Wstawać!Wstawać!- skakałam po łóżeczkach
- Nina! liczę do trzech i ma cie nie być na moim pięknym posłaniu!-  wydarła się Vicka
- Też cie kocham!! A po za tym idziemy do Tomlinsonów
- RAZ....
- Bo są urodziny Lottie!!
- DWA....
- I będzie nasza ekipa!!!!- Popatrzyły na mnie jak na ufoludka. Nic nie poradzę na to, że chce się z nimi zobaczyć <wzruszam rękoma>
- No dobrze... nie zabijemy cie.  Ale w zamian idziemy na zakupy - oznajmiła poważnie Lucy. Popatrzyłam na nie i zaczęłam płakać. Nienawidzę zakupów odkąd musiałam chodzić osiem godzin po centrum handlowym, bo Clarie skończyły się ubrania, Phoebe buty, a Kat i Candice  musiały kupić sobie lakiery do paznokci i ogólnie cienie, szminki itp... A ja nic nie chciałam, to mnie na siłe wpychały! I musiałam kupować!! Tragedia!!
- Proszę! Zrobię wszystko! Tylko nie to!!!
- hahahahahahahah- zaczęły rżeć jak konie moje przyjaciółki-  TO BYŁ ŻART!!!- wrzasnęły, a ja zaczęłam je łaskotać.
Po około godzinie uspokoiłyśmy się, zaczęłyśmy się ubierać i czesać. Była około 15.30. Wyszłyśmy z hotelu. Ja byłam ubrana w TO, Vic w TO, a Luc w TO.
Kiedy podeszłyśmy pod Ich dom była równa szesnasta. Zapukałam i otworzyła mi Lottie.
- Sto lat! Sto lat kochana!- wykrzyknęłyśmy. Ta zaczęła piszczeć, skakać i nas przytulać. Przekazałyśmy jej prezent. Była to sukienka- mała czarna na jedno ramie- podobna do tej którą miała kiedyś Fizz.
- Jest przepiękna!!!- krzyknęła- Wchodźcie! - prowadziła nas do ogrodu.- Jake!! Zobacz kto przyszedł!- W drzwiach pojawił sie Jake - wyprzystojniał...huhuhu....- Zrobił oczy jak pięć złotych
- Dziewczyny?!- A my z sarkazmem zaczęłyśmy klaskać
- Brawo !!
- Max!! Alex!!! Chodźcie!!- przywołani zaraz się znaleźli przy nas. Ci też się zdziwili na Nasz widok. Nim się obejrzałyśmy byłyśmy u nich na rękach.
- Puśćcie nas debile!!- wydarła się Victoria. Ci pokręcili głowami i wbiegli na ogródek. Zobaczyłam tam naszą ekipę, zespolik One Direction, ich dziewczyny, Fizzy, Daisy, Pheobe, Emily i Jay.
- Nina!!!- wykrzyknęły dziewczyny i namawiały chłopaków, żeby Nas puścili.
- Oj już dobrze- postawili nas na Ziemi.
- Jak dobrze, że sukienek nie zakładałyśmy- zawołała Lucy
- Masz racje. A teraz chodźcie tu słonka!! - Wystawiłam ręce do dziewczyn. Tylko poczułam wielki ból i leżałam na trawie - hhaahhaha... Jak się za wami stęskniłam!!- mówiłam krztusząc się ze śmiechu. Dziewczynki ode mnie odeszły, a ekipa naskoczyła na naszą trójkę. Ja sie ulotniłam i podeszłam do reszty,.
- Hej - powiedziałam nieśmiało. Jay podeszła do mnie z uśmiechem i łzami. Przytuliła mnie mocno.- Nie płacz Jay. Nie płacz. Nie masz czego...
- Płacze ze szczęścia. Bo w końcu jesteś...
- aww....no jestem!
- A teraz nam coś ugotuj!!- wykrzyknął Niall
- Niall słonko, co chciałbyś, żebym ci ugotowała??- zapytałam
- To takie dobre coś...no to z tym, tym...
- Ale wiesz, że to na śniadanie, prawda??- powiedziałam ostrożnie...
- No i co?? Ale nie jadłem tego od dwóch lat!!!!
- Oh...No dobrze... Jay masz Kakao, miód, i mleko??
- Jasne.
- To ile przyszykować??
- Dla mnie z 10.- odezwał się żarłok.
- Już lecę.- Zgodnie z umową poszłam do kuchni, i po 20 minutach wyszłam z tacą.- proszę cię Żarłoczku. - Blondynkowi zaświeciły się oczy, zabrał tacę i zaczął jeść na co wszyscy zaczęli się śmiać.
- A my sie jeszcze nie przedstawiłyśmy.- zaczęła Vic- Ja jestem Victoria Justice, to Lucy Hale i To takie nie wiadomo jakie to Nina Dobrev.
- Ja jestem Danielle Peazer, dziewczyna Liam'a, to Perrie Edwards, dziewczyna Zayna i Eleanor Calder- powiedziała od niechcenia - dziewczyna Louis'a
-Hej-powiedziałyśmy wszystkie razem
- Ninoooo...- przeciągnął blondynek- skończyło się...
- Oj mój drogi ja już więcej nie robię...
- Ploooosę...- zrobił minkę zbitego psa..
- N-i-e...A Dziewczyny jak się trzymacie??- Zapytałam sióstr Tomlinson.
- A dobrze.  TEraz mamy wakacje... -zaczęła Lottie
- Jak dobrze!!- wykrzyknęła Fizz - A potem niestety szkoła...
- A może jak mama się zgodzi polecicie ze mną do USA we dwie i poznacie obsade TVD?
- TAAAAK....- wykrzyknęły, a  następnie spojrzały na Jay, która pokiwała głową...
- No to się pakujcie. - uśmiecham się do młodszych koleżanek. Te w szczęściu poleciały do swoich pokoi. Zaczęliśmy rozmawiać, wszyscy się udzielali prócz Louisa. Ten cały czas się mi przyglądał. Ale wracając... śmiało mogę powiedzieć, że Danielle i Perrie są kochane. A Eleanor? Ona jakby mogła to by mnie zabiła.  No dobra, dobra to "coś" mnie nie lubi. Gdyż byłam wcześniej z Lou. A co ją to? Myśli, że od razu "ukradnę" jej Louis'a mimo, że mam Ian'a?? Chora jest. 
- Pójdę zobaczyć co z dziewczynami- wstałam od stołu i pobiegłam na górę. Dziewczynki mieszkały dalej w tych samych pokojach. Ubrania były porozrzucane wszędzie. I usłana piękna dróżka z nich od pokoju Lottie do Fizz i do łazienki. - POMÓC COŚ??- zapytałam, a kiedy otrzymałam przeczącą wiadomość odwróciłam się. Za mną stał nie kto inny jak...


---------------------------------------------------------------------------
Cholerka, żem się napisała :P\
Taki rozdzialik dłuższy...
Przepraszam, że długo nie dodawałam, ale problemy, imieniny mamy, choroba młodszej siostry... to wszystko złożyło się tak, że mam bardzo mało czasu, a i mam wenę tylko na tego bloga...

Słuchajcie...
Po tym opowiadaniu zaczynam kolejne też na tym blogu...
I chcę się dowiedzieć jak ma mieć na imię główna bohaterka... Kim ma być, gdzie mieszka, ile ma lat i z którym z chłopaków ma być??
Pomożecie mi??

Mam nadzieję :*
Najlepsza propozycja będzie Ogłoszona na blogu, a jeżeli ktoś ma bloga to dany blog będzie polecany przez czternaście postów u Mnie na blogu :*

Zgłoszenia przesyłajcie na e-mail : ninamartin813@wp.pl


Buziaczki :*

Marzena :*

czwartek, 11 kwietnia 2013

#14 - sezon II

*W poprzednim sezonie*
Nazywam się Nina Dobrev mam 19 lat
Tańczę  Street Dance razem z Victorią i Lucy.
Od września 2011 roku byłam opiekunką Emily Tomlinson.- tak siostrą Louisa Tomlinsona, z którym byłam przez 1,5 tygodnia. Do puki mnie nie zdradził.
Wyjechałam do USA, żeby nagrać kolejne sezony TVD.
Teraz jestem z Ian'em Somerhalderem... 
Czy coś się zmieni???

*2 lata później*
2 miesiace temu skończyliśmy nagrywanie czwartego sezonu TVD. Miał być piąty sezon, ale coś wyszło tak, że nie będzie. A szkoda.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego dopiero tutaj wchodzę?? Otóż... Miałam dużo do roboty...
Teraz pakuję się bo lecę do Anglii...będzie wywiad ze mną, Vic i Lucy...
- Kochanie musisz lecieć?- zapytał Ian przytulając mnie od tyłu..
- Przecież dobrze wiesz, że tak...Obiecałam... A po za tym chcę się spotkać z dziewczynami...
- Oh... No dobrze...- cmoknął mnie w policzek- lecę bo z Mattem się umówiłem...
- Pa.- pocałowaliśmy się i poszedł... Pojechałam  na lotnisko i od razu wylądowałam w uścisku moich kochanych przyjaciółek...
- Jak cię Dawno nie widziałam!! Powiedz co tam u Was!! A jak w Victorious?? A w TVD?? A w PLL?? A co ....- I tak minął nam cały lot...
W Anglii cały tabun ludzi...przez fanów, po Hieny prasowe.... Pojechałyśmy do hotelu, a następnie od razu do Studia.
Coś tam, coś tam...NIGHT on Live
<P- prowadzący W- Widz, L- Lucy, V- Vic, N- Nina>
 P- Witam w <hgw> NIGHT on Live... Dzisiejszymi gośćmi są Lucy Hale, Victoria Justice i Nina Dobrev! Witajcie Panie....
L,V,N- Hej.
P- Powiem szczerze, że od ponad pół roku przygotowywaliśmy ten wywiad... Zacznijmy od początku... - W tym miejscu jest prezentacja o wcześniejszym życiu Lucy, Vic i na końcu moim...a na moje nieszczęście było zdjęcie z Lou... - Nino...co cię łączyło z Louisem Tomlinsonem??
N- Em... z Louisem?? Na początku nienawiść, która zmieniła się szybko w miłość... No później mnie zdradził, wyjechałam i tyle...
P- A jak się poznaliście?
N- Pracowałam jako opiekunka jego sióstr...które są słodkie... A właśnie!! Sto lat, sto lat  Lottie!! 
Już Umiem Teraz Razem Oboje Błagają ęckiego dom ęcki....
P- co to było??
N- Jak mi się nudzi to wymyślam domy ęckiego :D

I tak dalej, dalej, dalej, dalej, 
Po tym zadzwoniłam do Ian'a porozmawialiśmy... w tym czasie dziewczyny poszły do sklepu po alkohol, przekąski itp. itd.
Wróciły i nachlałyśmy się jak kiedyś :D

----------------------------------------------------------------------
Wiem, wiem....dno...ale napisałam, coś, żeby było :D:D

Marzena:*


sobota, 6 kwietnia 2013

#13

*W poprzednim Odcinku*
Chłopcy, no przepraszam...mężczyźni poszli do baru, a my zaczęłyśmy rozmawiać. 

- Nino... nie żeby coś, ale o co chodzi z tym Tomlinsonem??- zapytała Kat 

-...
 - ... - popatrzyłam się w okno. Wszędzie widziałam jego smutną twarz z lotniska. W tym momencie serce mówiło zadzwoń, wróć, a mózg : zostań tu, tu cie nikt nie zrani.
- Nino!- po krzyku Candice się obudziłam
- Coś mówiłaś??
- Tak. Pytamy się Ciebie po raz piąty co się dzieje.   
- Nic, nic - uśmiechnęła się lekko
- Jak coś to wiesz gdzie nas znaleźć.
- Wiem. - wysiliłam się znów na wyszczerz.- A co u Was?- dziewczyny zaczęły opowiadać wszyściutko, a Julie nam powiedziała co będzie działo się w 3 sezonie. Będę Wampirem <333 #Haha
-No co tam miłe panie??-  Dosiadł się do Nas Matt Davis
- Nic ciekawego mój drogi. A tam??
- Eh... same nudy. Nie mogłem się doczekać, aż przylecisz!
- To chyba dobrze.  
- Nawet bardzo dobrze!!- wyszczerzy te swoje zęby i znów zaczęliśmy rozmawiać...

*2 miesiące później*
Co tydzień kontaktuje sie z dziewczynami w Londynie, a co dwa-trzy dni z Lucy i Vic. 
Louis dzwonił do mnie nie raz. Juz prawie mu wybaczyłam. Ale...nie mogłam. 
Teraz jestem z Ian'em. NIe wiem czy to pocieszenie po Lou, czy na prawdę sie w nim zakochałam. Powiem Wam szczerze, że głupieje. 
One Direction jest coraz sławniejsze, z czego sie cieszę. :))
Zayn spotyka się z Perrie
Liam z Danielle
Hazza- nie wiem, ale chyba z Caroline
NIall- jest sam, 
A Louis jest z Panną Eleanor Calder.
ŻYCZĘ IM SZCZĘŚCIA!!! 

            
------------------------------------------------------
Oto OSTATNI ODCINEK tego sezonu. 
Będzie drugi.
na moim blogu piszę drugie opowiadanie!!
Za niedługo dodam Prolog i Bohaterów!!
Zapraszam !! http://anita-jenifer-story-1d.blogspot.com/      

piątek, 5 kwietnia 2013

#12

*W poprzednim odcinku*
Zayn patrzył się na mnie smutnym wzrokiem.
-  A dlaczego powiedziałaś o czwórce?- zapytał
-  Bo jakbym miała mówić o Piątym, to dzieci musiałyby wyjść. Nie chcę Je demoralizować.
- A co?
- A to, że wyklęłabym go do diabłów. papa;* - Wyszłam, poszłam do siebie i walnęłam sie na łóżko myśląc jak ja mogłam być tak ślepa, żeby nic nie zauważyć. 
Za niedługo wyjeżdżam :/
Co przyniesie wyjazd??
Nie wiem. Sie zobaczy :)

 
 Rano obudził mnie głos otwieranych drzwi. Podniosłam się i zeszłam na dół. W drzwiach stał Louis w ręku z tulipanami - bardzo je lubię.
- Co ty tu robisz??- zapytałam.
- Przyszedłem do Ciebie. Nina... proszę wybacz mi!
- Nie! Rozumiesz nie!! Ukryłeś to przede mną! Myślałam, że mówimy sobie wszystko!!
- Ty też mi nie powiedziałaś, że wyjeżdżasz!!
- Miałam nie wyjeżdżać!! Chciałam z Tobą zostać! Teraz wiem, ze popełniłabym błąd. Nigdy więcej ci nie zaufam. - Patrzyłam na niego, na jego zaszklone oczy, na jego twarzy nie było uśmiechu. No nie powiem, ale bolał mnie ten widok. Miałam ochotę to wszystko mu wybaczyć. Ja go tak cholernie kocham!  
- Nina... proszę cię..
- Nie. Wyjdź. I nie pokazuj mi się na oczy. - sama też zaczęłam płakać. Możecie powiedzieć, ze jestem beksa-lala, ale to mnie bolało.- Te wszystkie kłamstwa. Ta piosenka, którą mi śpiewałeś. Ty... Wiesz co?? nawet nie ma słów, żeby to określić. Proszę cie Louis... Wyjdź.
- Kocham cię- wyszeptał i wyszedł. Osunęłam się po drzwiach i wybuchłam głośnym płaczem.  Po około godzinie przyszły do mnie Vic, Lucy i Lottie z Fizzy.
- Nina!! - Wykrzyknęły, przytuliły mnie mocno, ale nic się nie odzywały. Tego było mi potrzeba. Poszłam na górę. Ubrałam się, umyłam. Znów schodziłam na dół. Usłyszałam kawałek ich rozmowy. 
- Co ten Louis zrobił?? Myślałam, ze jest inny. - odezwała się Lottie
-  Ja też tak myślałam! W końcu znam go ponad 15 lat. Straciłyśmy go - zasmuciła się druga z sióstr.
- Nie mówcie tak - powiedziała Vic przytulając siostry - On tylko zbłądził.  Będzie wszystko dobrze.
- Dobrze by było, aby Nin's to przeżyła.- Lucy była strasznie smutna. 
- Uspokójcie się. Przeżyję. - Podeszłam do nich.
- Nie musisz udawać, że wszystko jest OK.  - powiedziała poważnie Hale
- Wiem. Ale wy tu nie po to przyszłyście. Prawda??
- Ach tak! Słuchaj chodźmy do naszej grupy. Trzeba się pożegnać. A młode pójdą z nami!!!- wyszczerzyła się Justice.
- Ok. - Oczywiście na pożegnaniu nie obyło się bez łez. Chłopaki chcieli zabić Lou, ale nie pozwoliłam. Jake- jeden z tancerzy - wziął dziewczyny i zacz uczyć najtrudniejszej choreografii. To był wyczyn, ale one szybko się nauczyły i dodatkowo zapewniły sobie miejsce w drużynie. 
Po pożegnaniu spakowałyśmy się, i pojechałyśmy na lotnisko. Kiedy miałam wejść w bramkę usłyszałam głos... bardzo dobrze mi znany głos. Mojego skarba. Mojego ukochanego - Louisa. Uklęknął przede mną i zaczął śpiewać  moją ulubioną piosenkę. 
                 
    Jeśli kiedykolwiek mnie opuścisz kochanie,
Zostaw trochę morfiny przy moich drzwiach
Ponieważ potrzeba mnóstwa leków
Aby uświadomić sobie, co mieliśmy
A czego już nie mamy.

Nie ma religii, która mogłaby mnie uratować
Nie ważne jak długo będę klęczał na podłodze
Więc zapamiętaj wszystkie moje poświęcenia
By Cię zatrzymać u mego boku
I powstrzymać od wyjścia za drzwi.

Bo nie będzie światła słońca
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Dokładnie jak chmury
Moje oczy zrobią to samo, jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz...

Nigdy nie będę ulubieńcem twojej matki
Twój tata nie może nawet spojrzeć mi w oczy
Oooh gdybym był na ich miejscu, robiłbym to samo
Mówił, że moja mała dziewczynka
Prowadza się z kłopotliwym facetem

Ale oni się po prostu boją czegoś, czego nie mogą zrozumieć
Och, dobrze maleńka obserwuj jak zmieniam ich zdanie
Tak dla Ciebie spróbuję, spróbuję, spróbuję, spróbuję
Pozbierać te potłuczone kawałki dopóki krwawię
Jeśli to sprawi, że będziesz moja

Bo nie będzie światła słońca
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Dokładnie jak chmury
Moje oczy zrobią to samo, jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz...

Nie możesz powiedzieć żegnaj
Nie możesz powiedzieć żegnaj
Pozbieram potłuczone kawałki póki krwawię
Jeśli to sprawi, że będzie dobrze

Bo nie będzie światła słońca
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
Jeśli stracę Ciebie, kochanie
Dokładnie jak chmury
Moje oczy zrobią to samo, jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz... 


- Proszę, proszę, proszę! Zostań ze mną!!- szeptał przez łzy, łapiąc moją rękę i przytulając ją do twarzy.
- Nie Louis. Powiedziałam Ci. NIe zaufam ci znowu. Teraz może chcesz ze mną być, ale kiedyś ci się to znudzi. Zobaczysz... Zapamiętaj... kocham cię... Żegnaj. - również wyszeptałam i z lecącymi łzami udałam się na odprawę.

Po czterech godzinach byliśmy w Nowym Yorku.  Na hali było wielu reporterów robiących mi zdjęcia. Gdy tylko zobaczyłam kilka dobrze znanych mi osób od razu się uśmiechnęłam. 
Byli to : Paul Wesley, Torrey DeVitto, Julie Plec, Candice Accola, Steven R. McQueen i oczywiście Ian Somerhalder. 
 - Nina!- Candice, Torrey i Julie od razu do mnie dopadły, chłopcy się śmiali, a Vic i Luc patrzyły na to ze śmiechem.
- Też się cieszę, że Was widzę. - przytuliłam jeszcze chłopaków, a przy Stevenie powiedziałam - No braciszku urosłeś.
- Widzisz siostrzyczko jak dawno cię nie było. A powiesz nam kim są Twoje koleżanki?
- Więc tak... To jest Victoria Justice - będzie występowała w serialu młodzieżowym, to Lucy Hale, - i ona też będzie występowała w serialu.
-   Miło nam. Ja jestem Steven, to Paul, Ian, Torrey, Candice i Julie - Uśmiechnął się zjawiskowo McQueen.
- Nam też jest miło, ale musimy już iść. Miło było poznać - przytuliłyśmy się z naszą trójką i udałyśmy sie w różne strony,
Kiedy dojechaliśmy do Hotelu poszliśmy do restauracji. Tam spotkałam reszte ekipy, która szczerze mówiąc ZŁAMALI MI ŻEBRA!!
Chłopcy, no przepraszam...mężczyźni poszli do baru, a my zaczęłyśmy rozmawiać. 
- Nino... nie żeby coś, ale o co chodzi z tym Tomlinsonem??- zapytała Kat 
-...


----------------------------------------------------------------------------------
Wplątuje tu Serial, ale to specjalnie!!  Proszę o komentarze!!

A i dziękuję za pozostawione pod poprzednim rozdziałem. :))

Marzena :*      

PS. Mogę liczyć na Was??
Pewnie tak :)
Podajncie imiona jakie <żeńskie> jakie mają się pojawić w moim opowiadaniu na pierwszym blogu. Później zrobimy ankietę i wybierzemy :)))

 

wtorek, 2 kwietnia 2013

# 11

*W poprzednim odcinku*
- Bądź zawsze ze mną. Niczego innego nie pragnę - patrzył w moje zaszklone tęczówki. - Kocham cię Nino.
- Ja Ciebie też Lou. - Pocałowaliśmy się. Czułam się tak jakby to był nasz ostatni. Było w tym uczucie. 
Ale jak to bywa w bajkach jak jest juz dobrze... coś się knoci. :/



Byliśmy z Louis'em i Lottie w sklepie. Oni jeszcze coś kupowali w spożywczym, a ja siedziałam na ławce przed nim.  Nagle podeszła do mnie dziewczyna- około 15 lat. 
- Hej. Przepraszam. Mogę zrobić sobie z Tobą zdjecie??
- Em.. a może z Lou?? - jakoś nie chciałam robić sobie zdjęcia. Zaraz powstałyby spekulacje.
- Nie. Ja chciałabym z Tobą, bo ty jesteś wzorem do naśladowania. Louis cię zdradził, a ty mu wybaczyłaś i jesteście razem   nie jedna by go tak pobiła, że na OIOM'ie by wylądował - uśmiechnęła sie.
- Czekaj, czekaj. Lou mnie nie zdradził. 
- No jak nie? Na każdej stronie to jest. Nawet na TT powstał twój funclub.
- Oh.,.. To miłe. A możesz mi powiedzieć o co chodzi? Bo ja nic o tym nie wiem. - Dziewczyna zrobiła przestraszoną minę, ale grzecznie wszystko mi opowiedziała. Nawet na Telefonie weszła na portale. A wiecie co najlepsze? Że wydarzyło się to tego dnia, co zadzwoniła do mnie Julie.   Dlatego wszyscy tak zawzięcie dyskutowali. Poprosiłam Jewel - bo tak ją nazywają - o konto na Twitterze i powiedziałam, że ją zaobserwuję. Podziękowałam jej serdecznie i poszła. Rozumiem dziewczynki, bo one nie chciały, żebym cierpiała tak samo Jay czy chłopcy. Ale nie rozumiem Louisa. To się nie mieści mi w głowie. Dalej siedziałam na ławce. Jak wrócili poszliśmy do nich do domu. W tym czasie ich matka z Em i bliźniaczkami poszły na spacer. 
Weszliśmy, a ja dałam od razu w twarz Lou.
- Za co?- jęknął.
- Nie rób z Siebie takiego niewiniątka Tomlinson.
- Ale ja naprawdę nie wiem o co chodzi! - krzyknął. No cóż dostał jeszcze raz na odświeżenie pamięci.    
- Dalej ciemno pod latarinią zwanej Hannah??
- T-ty wiesz??
- Wiem. 
- Widzisz Louis! A mówiłyśmy ci z Fizzy, żebyś jej powiedział! Inaczej by zareagowała!- powiedziała wściekła Lottie
- Wiesz co Tommo? Słuchaj sie czasami młodszych. 
- Ale ja się bałem,  że mnie zostawisz.
- Do cholery jasnej. Jakbyś mi od razu powiedział to byśmy porozmawiali i by było dobrze!! A teraz?! Dowiedziałam się od fanki. Którą swoją drogą polubiłam.  Mam nadzieję, że więcej Ciebie nie zobaczę. Coś wam ogłoszę jak wróci reszta. - Rozpakowałam zakupy i akurat weszła reszta "rodzinki"
- Chodźcie do salonu - krzyknęłam
 - Coś się stało??- zapytał Hazz
- Po pierwsze. Jadę do USA. Będziemy nagrywali dalsze sezony pewnego serialu. PO drugie Jay traktuję cię jak  matkę. Już wiem co chciałaś powiedzieć przez tamte słowa. Chłopcy normalnie z waszą czwórką bawiłam  się jak nigdy,  Dziewczynki! O Was nie umiem się wypowiedzieć. Jesteście dla mnie bardzo ważne!- przytuliłam każdą oddzielnie, a szczególnie Emily.- Po trzecie Papa:* Uwielbiam Was. - Uśmiechnęłam się, przytuliłam wszystkich<prócz Lou>, a Zayn patrzył się na mnie smutnym wzrokiem.
-  A dlaczego powiedziałaś o czwórce?- zapytał
-  Bo jakbym miała mówić o Piątym, to dzieci musiałyby wyjść. Nie chcę Je demoralizować.
- A co?
- A to, że wyklęłabym go do diabłów. papa;* - Wyszłam, poszłam do siebie i walnęłam sie na łóżko myśląc jak ja mogłam być tak ślepa, żeby nic nie zauważyć. 
Za niedługo wyjeżdżam :/
Co przyniesie wyjazd??
Nie wiem. Sie zobaczy :)

------------------------------------------------------
Kolejny. Nie wiem czy ostatni I-szej serii czy nie. 

4 komcie next <33
Pozdrawiam 
Marzena :*          

#10

  W poprzednim Odcinku
- DO USA. Zaproponowali nam propozycje nagrania seriali dla młodzieży.
- Ja też wyjeżdżam do USA. Nakręcamy kolejne serie TVD. xD
- JEeej!!- śmiałyśmy się i piłyśmy... No wiem, ze to nie stosowne ale potrzebowałyśmy tego. Bardzo mocno.


*Tydzień później*
Nie powiedziałam nikomu o tym, że wyjeżdżam. Przez ten czas Lou poświęcał mi dużo czasu. Na przykład przytoczę wam jeden z wieczorów. Bodajże Sobota...
Z samego rana podjechał po mnie samochód. Nie było w nim Lou tylko kartka, że zawiozą mnie do stylistki chłopaków. 
Lou to bardzo miła osoba. A jej córeczka - Lux jest słodziutka. <Liczcie sobie od 10.00 do 15.00>
Koniec, końców byłam w tym :    <Jak na Wrzesień to było ciepło> Oczywiście, gdyby tylko mogli wcisnęli by mi...nie wymyślę nic, ale i tak bym wolała Jeansy, bluze w smerfy i trampki. :D
Znowu wpakowali mnie do samochodu, który swoją drogą był bardzo ładny - bo czarny. Gdy dojechaliśmy "ktoś" zasłonił mi oczy i prowadził w stronę nieznaną dla mnie. Kiedy już wszystko mogłam widzieć, zobaczyłam przepiękny widok. Odwróciłam się do pięknego obrazka tyłem i zarzuciłam ręce na kark Louis'a.
- Ty to wszystko zrobiłeś?
- Z małą pomocą chłopaków i mamy - uśmiechnął sie nieśmiało i jeżeli mnie wzrok nie mylił, jego policzki zmieniły kolor na lekki różowy.
- aww..- pocałowałam go czule.  
- Chodź. Zjemy coś. - wyszeptał patrząc mi w oczy. Dałam mu się prowadzić. Poszliśmy bliżej jeziora. Był tam rozłożony koc, a  na nim różne pyszności.  Popatrzyłam na niego, a ten zawzięcie oglądał czubki swoich butów, jakby makiem coś tam napisali. 
Po około godzinie Louis zaczął śpiewać :

 Będę twym snem
Będę twym życzeniem
Będę twoją fantazją
Będę twoją nadzieją
Będę twoją miłością
Będę wszystkim, czego potrzebujesz
Z każdym tchnieniem będę kochał cię bardziej
Prawdziwie, do szaleństwa, głęboko
Będę silny, będę wierny
Bo liczę na

Nowy początek
Powód by żyć
Głębszy sens, o tak

Chcę stać z tobą na szczycie góry
Chcę, by obmywały nas fale morza
Chcę już zawsze wieść takie życie
Dopóki niebiosa nie runą na mnie

A kiedy gwiazdy świecą
Jasno na aksamitnym nieboskłonie,
Wypowiem życzenie i wyślę je prosto do nieba
I sprawię, że w twych oczach
Pojawią się łzy radości
Z powodu rozkoszy i bezpieczeństwa
Bo otacza nas
Ochrona i opieka

Najpotężniejszych mocy
W samotnych godzinach
Łzy cię pochłaniają

Chcę stać z tobą na szczycie góry
Chcę, by obmywały nas fale morza
Chcę już zawsze wieść takie życie
Dopóki niebiosa nie runą na mnie

Czy widzisz to kochanie?
Nie musisz przymykać oczu
Bo to jest tuż przed tobą
I wszystko, czego potrzebujesz już wkrótce nadejdzie

Będę twym snem
Będę twym życzeniem
Będę twoją fantazją
Będę twoją nadzieją
Będę twoją miłością
Będę wszystkim, czego potrzebujesz
Z każdym tchnieniem będę kochał cię bardziej
Prawdziwie, do szaleństwa, głęboko

Chcę stać z tobą na szczycie góry
Chcę, by obmywały nas fale morza
Chcę już zawsze wieść takie życie
Dopóki niebiosa nie runą na mnie

- Bądź zawsze ze mną. Niczego innego nie pragnę - patrzył w moje zaszklone tęczówki. - Kocham cię Nino.
- Ja Ciebie też Lou. - Pocałowaliśmy się. Czułam się tak jakby to był nasz ostatni. Było w tym uczucie. 
Ale jak to bywa w bajkach jak jest juz dobrze... coś się knoci. :/
--------------------------------------------------------------------------------------
Zostałam poproszona o coś romantycznego :D
Prze bardzo :)

Pozdrawiam
Marzena :*

#9

 W poprzednim Odcinku
Po godzinie zostałam sama z Emily. "Postanowiłyśmy" przejrzeć zabawki. Normalnie super zabawa.  Nagle zadzwonił do mnie telefon. Wzięłam młodą na ręce i odebrałam. Nigdy bym się nie spodziewała, ze kiedykolwiek, może coś"takiego" się zdarzyć...

Wyobraźcie sobie, że dzwoniła do mnie Julie Plec. W sprawie kolejnych sezonów The Vampire Diaries.
Pewnie się zdziwicie, ale kilka lat temu <chyba 2> nagraliśmy pierwszy i drugi sezon, a następnie pokazaliśmy szefostwu. Im się to nie podobało, ale teraz się pozmieniał zarząd i chcą dalszej współpracy.  Powiedziałam, że w przeciągu 2-3 tygodni dam im znać. Wiedziałam, że nie mogę tak po prostu odejść od Tomlinsonów. Ale także wiedziałam, że nie mogę zostawić mojej kochanej ekipy na lodzie...Postanowiłam porozmawiać z Jay jak tylko wróci. 
Usypiając Em sama zasnęłam. Obudziły mnie czyjeś rozmowy. Najwyraźniej ktoś miał zszargane nerwy.
- Ciszej tam!- powiedziałam, kiedy wyszłam z pokoju malutkiej. Na dole zobaczyłam Jay, Lou, Charlotte, Felicie i chłopców.
- Już wstałaś?- zapytał z uśmiechem Louis, podszedł do mnie i pocałował.
- Chyba dopiero - zaśmiałam się wtulając sie w jego tors. - A co wy tu tak głosujecie??
- A nic. Tak sobie... - zaczęła Lottie
- Rozmawiamy o Mam talent! - powiedziała podekscytowana Fizzy - Że to marna podróba X-factora.
- Acha... Jay możemy porozmawiać??
- Jasne
- W cztery oczy...
- Boję się...Już idę. Chodź do mnie do biura.- Tak jak powiedziała tak zrobiłyśmy. Opowiedziałam jej wszystko. Od A do Z. Siedziała cicho... tak jakby się zastanawiała. W końcu powiedziała to. Czego bym nigdy się nie spodziewała. 
- Kiedyś minie to uczucie. A ty będziesz żałowała, że nie pojechałaś. Nie zrozum mnie źle. Wiesz że chcę dla Was jak najlepiej. 
- Wiem. Dziękuję. - pocałowałam ją w policzek i mocno się przytuliłyśmy.  - To szukaj już nowej opiekunki.
- Hm... postaram się załatwić prace do domu. - Porozmawiałyśmy chwilę, pożegnałam się z naszą gromadką <w tym Lou, który nie chciał mnie wypuścić, gdyż uważał, że go zostawię itp. itd. Chyba się napił za dużo> i poszłam do domu. 
Umyłam się, Ubrałam w piżamę i usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam, a w nich stały Lucy i Vic.
- Wchodźcie.- Ze smętnymi minami weszły do salonu.- Halo! Co się stało?!
- No bo my wyjeżdżamy...- powiedziała Luc
- Gdzie?
- DO USA. Zaproponowali nam propozycje nagrania seriali.
- Ja też wyjeżdżam do USA. Nakręcamy kolejne serie TVD.
- JEeej!!- śmiałyśmy się i piłyśmy... No wiem, ze to nie stosowne ale potrzebowałyśmy tego. Bardzo mocno.


-----------------------------------------------------------
Mam pomysł jak to zrobić, a pisze do bani ;(
Liczę na komentarze.
Minimum TRZY jeżeli chcecie, żebym dodała next . Przepraszam, że szantaż, ale Was jest duużo :)


Pozdrawiam

Marzena :*

niedziela, 31 marca 2013

Życzenia

Niech z okazji Wielkiej Nocy
Radość, Pokój w życie wkroczy
Szczęścia, zdrowia i dostatku-
W inwestycjach żadnych spadków!


Pierniczek xD

środa, 27 marca 2013

#8

 * W poprzednim Odcinku*
- No więc. Co to ma znaczyć??- zapytała na wejściu pokazując mi gazetę z dnia (10.09.11) na którym to pojawiłam się ja z Moim chłopakiem.
- No...ja i kociak. - uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam.
- uuuu... - Na to przewróciłam oczami. 
- Opowiesz nam wszystko.- Lucy wyjęła z torebki dziewięć piw, rozsiadłyśmy się na Sofie, a dziewczyny patrzyły na mnie z miną "Opowiedz nam swoją historię"...
Rano obudził mnie budzik. Ubrałam się i poszłam najpierw do piekarni, do spożywczego i wreszcie do Tomlinsonów. Gdy weszłam zobaczyłam szalony widok. Piątka chłopaków ganiała po domu wnosząc pudła z salonu. Podążyłam do kuchni. Tam siedziała Jay z Emily.
- Hej Jay.
- Witaj Nino! A więc jest taka sprawa... chłopcy będą mieszkali tu prze jakiś miesiąc, booo coś się spaliło. Więc...
- Więc będę miała na wychowanie Emily, Daisy, Pheobe, Lou, Zayna, Nialla, Liama i Harrego.
- A gdzie Fizz i Lottie?
- One są już duże! I nie sprawiają problemów. A teraz daj mi te słoneczko na łapki- wyciągnęłam ręce do Emily, która na nie "wskoczyła". Pochodziłyśmy chwilkę, następnie wsadziłam ją do siedziska przy stole i dałam świeżą bułkę, którą zajadała z apetytem.(dop.aut. mam młodszą siostrę- 1,5 roku i wiem jak sie zachowują takie maleństwa). Przyrządziłam kanapki z serem i miodem oraz naleśniki. Do tego kakao albo jak ktos woli gorąca czekolada.
- ŚNIADANIE!!- wykrzyknęłam. Zaraz na dole zmaterializowały się moje cztery słońca
- Nina!- wykrzyknęły i wtuliły się we mnie.
- Hej kochane! Siadajcie zanim przyjdzie reszta dzieci.- Posłusznie zaczęły jeść. 
- Co dobrego?- zapytał wchodząc Niall.
- Albo bułki z miodem i z kakaem, albo naleśniki z kakaem, albo z gorącom czekoladą.
- Obydwa!- wykrzyknął. Postawiłam przed nim 3 bułki i 5 naleśników do tego wielki kubek kakaa. Aż oczy mu się zaświeciły.
- No Hazza! Nie fochaj się!- krzyczał Lou wchodząc. - Przecież wiesz, że to nie prawda!
- Sam słyszałem! Chciałeś to zrobić!
- NIe prawda! To były żarty!!
- Ty chciałeś mi wyprostować włosy!!- krzyczał zdenerwowany Loczek.
- I oni tak zawsze??- zapytałam dziewczynek na co pokiwały mi głowami.
- Nie chciałem!! Zrozum! Rozmawiałem o włosach Malika!
- Ty Tomlinson się mnie nie czepiaj!- wrzasnął Zayn
- Do jasnej ciasnej jak zaraz nie usiądziecie to zgole was na łyso!- wydarłam się na nich. I jak widać poskutkowało. Tommo w szoku spojrzał na mnie. - Coś ci słonko nie pasuje? - zapytałam
- Nie... tylko jestem w szoku.
- Widzisz... wczoraj przyszły koleżanki i głowa mnie boli więc lepiej mnie dziś nie denerwować!- spojrzałam na pozostałą czwórkę. - A teraz siadajcie i jedzcie. A tak po za tym to co dziś robicie?
- Dziś mamy wolne tak jak i następny miesiąc. - odpowiedział Hazza
- To dobrze się składa! Nie jest dziś ładna pogoda, więc nie mogę iść po dziewczynki z Emily. Zayn, Liam idziecie po Pheobe i Daisy, a Niall, Harry i Louis na zakupy. - Od razu usłyszałam lament ze strony chłopców.
- Chłopcy przymknijcie się- Powiedziałam spokojnie i zaczęłam sprzątać kuchnie. 
Po godzinie zostałam sama z Emily. "Postanowiłyśmy" przejrzeć zabawki. Normalnie super zabawa.  Nagle zadzwonił do mnie telefon. Wzięłam młodą na ręce i odebrałam. Nigdy bym się nie spodziewała, ze kiedykolwiek, może coś"takiego" się zdarzyć...

----------------------------------------------------------------
Moje wszystkie opowiadania są krótkie (pod względem części), ale mam nadzieję, ze was nie nudzą :D
Dodałam krótki rozdział, bo nie miałam pomysłów. Pewnie domyślacie się, że będą dwie części... prawda??
Nom.
To do Następnego :*

sobota, 2 marca 2013

#7

* W poprzednim Odcinku*
Ona jest załamana... Tak jak i ty... Synku, ja chcę dla ciebie  i dla niej jak najlepiej, ale mogłeś pomyśleć... No nic...Ale uwierz..jeżeli ma cała piątka tu mieszkać, a ona pracować to...wykombinuj coś..- Pocałowała mnie w głowę i wyszła....
Nina...Moja Nina...Ona płakała...przeze mnie...    

 Muszę coś z tym zrobić...  A wy pewnie nie wiecie o co chodziz mieszkaniem... otóż "ktoś" podpalił dom. Więc musimy się przenieść gdzieś, gdzie będzie blisko do studia. Wypadło na dom mojej mamy. A ONA pracuje tu codziennie więc to malutki prooblem... Wracając  wskoczyłem w ubrania i pobiegłem tam gdzie powinienem być już od X-czasu. Zapukałem spokojnie, chociaż w głębi trząsłem się jak galareta. Otworzyła mi Ona. Ubrana w TO ze łzami w oczach. Chciała zamknąć drzwi, ale ją powstrzymałem. Zobaczyłem w jej oczach ból.  
- Nina..pozwól mi wytłumaczyć.,...znaczy nie... nie wytłumaczyć...wyjaśnić?? też nie..- nie wiedziałem jak to wszystko ująć w słowa. 
- Wejdź- wyszeptała. Nie zastanawiałem się. Wszedłem bez wahania. - Mów co chcesz.
- Nina... wiem, że nie jestem ci obojętny. Ty też nie jesteś mi obojętna. Nie mogę dłużej byc rozdarty... Proszę...daj NAM szansę.
- Louis,... Ja sie boję... że jak nam nie wyjdzie to stracę prace. Na prawdę polubiłam Emily.
- Kochanie... moja mama nie jest taka. Sama powiedziała, że chce dla nas jak najlepiej...- Patrzyła w moje oczy... I nie mogła się oderwać...ale tak z drugiej strony, to chyba na odwrót. Ja nie mogłem oderwać od niej wzroku.  Podeszła do mnie i i i i lekko pocałowała. Oszołomiony odwzajemniłem go. Czułem jak się uśmiecha.  - Kocham cię
- Ja ciebie też Louis. - Usiedliśmy na kanapie cały czas się przytulając. Nie potrzeba rozmowy, żeby napawać się swoją obecnością. .
"Ale i zakochała się bez pamięci, jako że miłość nie dba o powody."        
 *Według Niny*
"Wiedziałam, ze to ON jest tym, który skradł mi serce, wiedziałam, że nigdy więcej nie zaznam umyślnego cierpienia . Może mnie zranić jedynie swoim odejściem"  
 Dzień zapowiadał się tragicznie, a kończy się kolorowo. Około godziny 15 Lou pojechał. Ja przygotowałam chipsy, paluszki, napoje itp. Gdyż miały przyjść do mnie dziewczyny.  O 18 zadzwonił dzwonek.
- WITAJ ZIEMSKA ISTOTO- wykrzyknęła Vic z Lucy. Jak ja je kocham.
- Witajcie Dzieci Otchłani.- wyszczerzyłam to co nazywają Zębami.
- No więc. Co to ma znaczyć??- zapytała na wejściu pokazując mi gazetę z dnia (10.09.11) na którym to pojawiłam się ja z Moim chłopakiem.
- No...ja i kociak. - uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam.
- uuuu... - Na to przewróciłam oczami. 
- Opowiesz nam wszystko.- Lucy wyjęła z torebki dziewięć piw, rozsiadłyśmy się na Sofie, a dziewczyny patrzyły na mnie z miną "Opowiedz nam swoją historię"...

---------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle :))
Mam nadzieję, że wam się podoba. Mam kilka ustalonych faktów.
1) Będą dwie części
2) Będą dramaty
3) Pojawią się nowe: 
   a) Osoby
   b) Prace
   c) Miłoście
   d) Miejsca

To tyle :D:D

Marzena
PS. Pozdrawiam Moją kochaną przyjaciółkę, która się troszeczkę przeziębiła. ZDROWIEJ!!!           
       



środa, 27 lutego 2013

#6

*W poprzednim Odcinku*
(włącz)
Pocałowaliśmy się.
Ten pocałunek był słodki, czuły i szczerze chyba najlepszy w moim życiu. Na początku go oddałam, ale musiałam przestać. Oderwałam się od chłopaka, a on spojrzał na mnie pytająco.
- Lou, ja... - zaczęłam - My nie możemy. To nie na miejscu. Ledwo się znamy, a ja pracuje dla twojej mamy. Poprostu nie wypada. Jesteś sławny, a ja jestem zwykłą dziewczyną... Zostańmy przyjaciółmi, proszę - zakończyłam mój monolog. Patrzyłam na Louisa, a on długo nic nie mówił. Jego smutny wzrok był utkwiony we mnie. Starałam się na niego nie patrzeć. - Jesteś niezwykła - zaczął - Skoro tego chcesz to dobrze. Przepraszam.
 Zabrał marynarkę i wyszedł, a mi nie wiem dlaczego zaczęły lecieć łzy.


Obudziłam sie o 9.00. Na moich policzkach były ślady zaschniętych łez. Poszłam do łazienki, żeby się umyć. Ubrałam się w TO, Lekko pomalowałam i podążyłam do kuchni, żeby zagotować wodę na jedzenie dla małej. Weszłam, a tam siedziała Jay z nakarmioną juz Emily.
- O! Hej Jay!
- Hej kochana...- przytuliłyśmy się-  Jak weszłam do pokoju  ty spałaś ze łzami...  Coś sie stało?
-Nie...nic się nie stało, obejrzałam po prostu smutny film. A kiedy przyjechaliście?
- W nocy. Około 3. Fizzy za dużo wypiła i nie chciałam, żeby rodzina ją w tym stanie zobaczyła. W końcu nie pełnoletnia- On nie przyjechał z samą Fizz. On przyjechał z całą rodzinką. Tylko po co przyjechał do mnie??- A po tym, Lou pojechał na przejażdżkę, a wrócił około 2 godziny później był strasznie smutny...- O Cholera... T-to przeze mnie... Muszę z nim porozmawiać....- No nic...Zobaczymy co tam na świecie - Otworzyła laptopa, a tam na pierwszej stronie plotkarskiej Nasze zdjecie jak go łapię za ręke, żeby został  i Podpis "NOWA DZIEWCZYNA LOUISA??" Kobieta zamarła, a mi znów zaczęły lecieć łzy... No bravo Dobrev, jak nie ma co do roboty to beczysz. - On był u CB?!
 - O-On b-był u mnie...Przyjechał zaczęliśmy oglądać filmy..było świetnie... Nagle Em zaczęła płakać. NIe mogłam sobie poradzić. Louis przyszedł na górę, objął mnie ramieniem, malutka popatrzyła na nas z uśmiechem i zasnęła.  Chwile tak staliśmy... Później popatrzyliśmy sb w oczy i s-się pocałowaliśmy- wybuchnęłam płaczem- To było cudowne, ale oderwałam się od niego mówiąc, że ja pracuję dla jego Matki. Że to nie wypada, a on mi na to, że jestem niezwykła i jeżeli chće zostać przyjaciółmi to niech tak będzie...Ja nie chciałam go zranić...on jest naprawdę dla mnie ważny..ale ja nie mogę...- Ukryłam Twarz w dłonie...Jay popatrzyła na mnie i bez słowa przytuliła, gdy sie na nią popatrzyłam powiedziała tylko 4 słowa
- Idź za głosem serca...- zabrała Emily i uśmiechając się do mnie wyszła...No co to?? Ona to jakaś wróżka czy kto?? Jak ja mam to rozumieć do jasnej ciasnej Anielki? 


*Oczami Louisa*
 Cały czas widzę jej twarz...Jej uśmiech, a następnie ból... nie mogę wymazać jej słóww z głowy" Jesteś sławny, a ja jestem zwykłą dziewczyną... Zostańmy przyjaciółmi, proszę"... To co jej powiedziałem to prawda...Jest niezwykła...  I tak z wizją wieczoru/nocy usnąłem.
Około godziny 11 do pokoju wpadła mama. Zaczęła coś do mnie mówić, a ja nic nie rozumiałem. W końcu kiedy wylała na mnie całą butelkę wody otrzeźwiałem
- LOUIS! Co ty do cholery zrobiłeś??- zapytała najspokojniej jak umiała
- O czym ty mówisz??
-  O Ninie...
- Wygadała ci??
- Ja zobaczyłam Wasze zdjecie na pierwszej stronie plotkarskiej jaką otworzyłam. Łzy leciały jej strumieniami... - Nie możliwe... To nie prawda...- Ona jest załamana... Tak jak i ty... Synku, ja chcę dla cb i dla niej jak najlepiej, ale mogłeś pomyśleć... No nic...Ale uwierz..jeżeli ma cała piątka tu mieszkać, a ona pracować to...wykombinuj coś..- Pocałowała mnie w głowę i wyszła....
Nina...Moja Nina...Ona płakała...przeze mnie...    
  
---------------------------------------------------------- -
Mam faze na romanse :))
Marzena 

sobota, 23 lutego 2013

#5

*W poprzednim Odcinku*                            
       Nie byłam śpiąca, więc zaczęłam oglądać filmy. Chyba wszystkie jakie miałam. Zaczęłam od komedii... 
Było gdzieś po trzeciej... Usłyszałam pukanie do drzwi....stał/stała  w nich.....    
                                     

W drzwiach stał Louis. Zlustrował mnie spojrzeniem. W końcu byłam ubrana w TO
- Coś się stało??- zapytałam
- Em.. Nie..- zaczął nerwowo drapać się po karku.- Po prostu Fizz sie spiła, a ja nie piłem. I nie chciałem, żeby mama ją zobaczyła w takim stanie. Odwiozłem ją z Doncaster tu. Położyłem i śpi. Pojechałem się przejechać i zobaczyłam, że pali się światło... pomyślałem że wejdę... Ale jednak może pójdę..- zaczął się wycofywać, ale złapałam go za rękę i powiedziałam
- Jak już przyjechałeś to wejdź. I tak nie śpię. Zrobię Kakao i obejrzymy jakiś film- uśmiechnęłam się ciepło
- Ok- Też odwzajemnił gest, ale przy jego "uśmiechu" się rozpływałam... Ech... Taki mój los. Jak powiedziałam tak zrobiłam. Kakauko gotowe i zaczęliśmy oglądać jakiegoś beznadziejnego romantyka. Czułam jak Louis się na mnie patrzył, aż dreszcze mnie przeszły. Nawet przyjemne uczucie. Właśnie doszliśmy do fragmentu kiedy on jej wyznaje miłość, a ona go rzuca. Najlepszy moment, nigdy nie mogę wyrobić z min facetów. I nagle słychać płacz. Niestety Em się obudziła. 
-Pójdę do małej - powiedziałam i z uśmiechem pobiegłam na górę.
 Weszłam do pokoju. Malutka cały czas płakała. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam kołysać. Niestety nic nie pomagało. Wpadłam na pomysł i zaczęłam śpiewać jej moją ulubioną kołysankę. Em przestała płakać. Już myślałam, że uśnie kiedy zaczęła się śmiać.
 Aż tak kiepsko śpiewam? - spytałam. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra. Tym kimś był Louis. Szepnął mi do ucha:
 Myślę, że pięknie śpiewasz. 
Em raczej tak nie sądzi - odpowiedziałam i odłożyłam ją do łóżka. Staliśmy tak i patrzyliśmy na Emi. Jaka słodka... Malutka szybko zasnęła. Ręce Lou cały czas spoczywały na moich biodrach. 
Idziemy dokończyć film? - spytałam. 
Wiesz, ja wolę tu zostać - powiedział z tym czarującym uśmiechem. 
Dlaczego? - zapytałam. Chłopak spojrzał mi w oczy, a ja się rozpłynęłam. On ma takie piękne, duże oczy. Zbliżył się do mnie, nasze usta dzieliły centymetry i stało się... Pocałowaliśmy się.
Ten pocałunek był słodki, czuły i szczerze chyba najlepszy w moim życiu. Na początku go oddałam, ale musiałam przestać. Oderwałam się od chłopaka, a on spojrzał na mnie pytająco.

- Lou, ja... - zaczęłam - My nie możemy. To nie na miejscu. Ledwo się znamy, a ja pracuje dla twojej mamy. Poprostu nie wypada. Jesteś sławny, a ja jestem zwykłą dziewczyną... Zostańmy przyjaciółmi, proszę - zakończyłam mój monolog. Patrzyłam na Louisa, a on długo nic nie mówił. Jego smutny wzrok był utkwiony we mnie. Starałam się na niego nie patrzeć.
- Jesteś niezwykła - zaczął - Skoro tego chcesz to dobrze. Przepraszam.
 Zabrał marynarkę i wyszedł, a mi nie wiem dlaczego zaczęły lecieć łzy.

-----------------------------------------------
Rozdział napisany z pomocą MISI! To dzięki niej mam wenę <33
DZIĘKUJĘ <3333 
  

#4

*w poprzednim odcinku* 
- Tak?!- nagle przy nas zmaterializowała się piątka rozbrykanych małp
- To jest Nina. Opiekunka  Emily- chłopcy zlustrowali mnie wzrokiem, a następnie wykrzyknęli 
-TYYYY...

- Hahaha... Jaaaaa.....- Wyszczerzyłam swoje ząbki
- Czy ja o czymś nie wiem???- zapytała sie zdezorientowana Kobieta
- My się już spotkaliśmy... Raz na sesji, drugi raz na spotkaniu, no i teraz trzeci raz.
- Na jakim spotkaniu??!!
- Już ci mówię!- Opowiedziałam jej wszystko. Krok, po kroku. A ta mnie przytuliła. I powiedziała, że chciałaby, żeby jej dzieci o coś tak walczyły jak ja o to. Jak słoooodko :D:D 
- Dobrze. To jutro przywieziecie Em czy mam przyjść??- Zapytałam
- Mogłabyś przyjść?- zapytała Fizzy- Chciałabym, żebyś mnie uczesała. 
- Dla was wszystko.  - uśmiechnęłam się - Lecę. Papa!
- Pa- wykrzyknęły i pobiegłam. Umyłam się, przebrałam w sweet piżamkę i poszłam w kimono!
Rano obudziło mnie dzwonienie telefonu. Odebrałam
- Halo??- Tylko tyle było mnie stać. Byłam za bardzo zaspana. 
- Hej. Tu Lucy. Co dziś porabiasz??
- Hej. Więc moja droga Lucy opiekuje się od rana do jutra dzieckiem. 
- Super! Uwielbiam dzieci. Przyjdę! Dobrze?- zapytała i założę się że zrobiła minę smutnego pieska
- Jasne! Wbijaj. A teraz przepraszam! Lecę się ubierać!  Pa! - szybko się rozłączyłam bo była już 9.00 . Ubrałam sie w TO i podążyłam tam, gdzie powinnam.   Weszłam,  a tam wszyscy latają jak na miotłach z Hogwartu. Emily stała w łóżeczku i się przyglądała. Wzięłam ją na ręce.
- Zjemy coś??- Na te słowa mała zaczęła się strasznie cieszyć. Posadziłam ją w siedzisku w kuchni. Odgrzałam parówki, zrobiłam herbatę i zjadłyśmy. Gdy grzecznie bawiłyśmy się w salonie Jay podniosła rumor!
- GDZIE EMILY?!
- W salonie!- odkrzyknęłam
- Dzięki Nina! Zaraz, zaraz... NINA??- szybko zeszła z góry- co ty tu robisz??
- No wiesz... weszłam. A mała była już głodna. A po za tym gdzie Fizz?? Miałam ją uczesać.   
- Dzięki. Em...Fizzy?? Jest w pokoju...Tylko uważaj jest podbuzowana bo chłopcy podarli jej sukienkę.
- Zaraz coś się na to zaradzi...- uśmiechnęłam się i podążyłam do pokoju dziewczyny. Zapukałam i weszłam. Zobaczyłam ją na łóżku jak "modliła" się nad sukienką. 
- Pomóc??
- A da się??- zapytała
- Wszystko się moja droga da. - Wzięłam ubranie do ręki. Obejrzałam je dokładnie. Porwali jej ramiączko. Odpułam je całkowicie. Na tym "zdrowym" przyszyłam czarny kwiatek i proszę bardzo! 
- Gotowe!- Podałam jej wszystkie rzeczy  (czyt. Czarną bieliznę, sukienkę(jest czarna) i buty na obcasie). Po 15 minutach wyszła. Splotłam jej (zdjęcie) je. Wyglądała bajecznie. Do tego lekki makijaż i wuala. 
- Bosko.!!- wykrzyknęłam. O 12 zeszłyśmy na dół, gdzie czekali już wszyscy.  Gdy zobaczyli wyniki mojej pracy oniemieli. 
- WoW- Tylko tyle dało się usłyszeć. 
- Moge wiedzieć jak wyglądam??- zapytała. A no tak... Nie pozwoliłam jej się przeglądać...
- Sama zobacz. - Przeszłam z pola "widzenia" lustra. Zrobiła wielkie oczy, a następnie mnie przytuliła.
- Dziękuję.
- Nie ma sprawy mała! To do jutra!- zabrałam wszystko i razem z Emily poszłyśmy do mnie. Tam już czekała Lucy. ..

Około godziny 20 poszła. Umyłam małą, nakarmiłam i położyłam w łóżeczku, które stało  tu od XX czasu.  A później sama się umyłam. Nie byłam śpiąca, więc zaczęłam oglądać filmy. Chyba wszystkie jakie miałam. Zaczęłam od komedii... 
Było gdzieś po trzeciej... Usłyszałam pukanie do drzwi....stał/stała  w nich..... 

-------------------------------------------
Mam fazę na to opowiadanie :D:D

#3

w zeszłym odcinku:
- Czy to jest złe?? Czy to jest złe?! Pańska córka tańczy fantastycznie. Vicky i Sean są wspaniali, a my jesteśmy rodziną! NIe wolno rodzinom zabierać domu! - Miałam już dość. Patrzyłam się na nich z wściekłością w oczach... - ekhem...zważając na okoliczności...- zaczął Tomlinson....


-Przestań pieprzyć Tomlinson! żeś jest śpiewak to nie znaczy, że możesz wszystko!- powiedziałam, a cały tłum łącznie z jego zespołem krzyknęli..."Ooooołłłł"
-  A co WY możecie?!
- Co my możemy?!- wykrzyknęłam ja, Lucy i Vicky. Stanęłyśmy w rzędzie i patrzyłyśmy na tego pozera.
- Vicky?!- oburzył się pan Justice
- Tak. Ja tak jak I Lucy i Nina. Jesteśmy tu, zeby pokazać Wam co sie liczy! Ludzie tu się wychowywali. Jeżeli cokolwiek tu zburzycie obiecujemy Wam. Nigdy więcej nas nie zobaczycie!
- Nie przeżyjecie!- wykrzyknął mój ojciec?! Skąd on tu?
- Tak twierdzisz, tato?!  Każda ma dom, każda ma pieniądze, każda ma PRACE! Poradzimy sobie i bez Was. A właśnie... 
- To wyprowadźcie się! Droga wolna!- krzyknął ojciec Lucy
- Bez problemu! Jutro naszych rzeczy już nie będzie! A piękny Imige "dobrej" rodziny się skończy. Tylko jak to wytłumaczycie swoim żonom. Bo my nie zamierzamy.- Lucy jak chce to umie nawet bez obrażania powiedzieć tak, ze ktoś poczuje się jak śmieć. Zeszłyśmy z podestu. Od razu pojechałyśmy do domów rodziców. Pozabierałyśmy wszystko co nasze i wyszłyśmy.  Zostawiłam rzeczy i poszłam na spacer.
Około godziny  20 zadzwoniła do mnie Jay
- Hej Jay!
- Hej! Nino mam do ciebie prośbę.
-  Wiesz co to może ja do cb przyjdę?? Akurat wracam ze spaceru
- OK. Czekam. Tylko nie przestrasz się bo koledzy Lou są.
- Jasne- Przeszłam przez Park. Zobaczyłam dom Tomlinsonów. Jay siedziała w ogródku .- Witajcie dobrzy ludzie!- powiedziałam ze śmiechem
- Nina!- wykrzyknęły dziewczynki
- Jay o co chodzi?
- Bo widzisz... zapomniałam o ślubie mojej siostrzenicy. I nie wypada, żeby mnie nie było. Mogłabyś się zająć Emily od jutra rana czyli soboty do niedzieli ??- Szybkie rozważanie... Tak, nie, tak, nie, tak...
- Oczywiście. Z wielką przyjemnością.  
- To super! A teraz pozwól że przedstawię ci reszte zespołu mojego syna.- uśmiechnęła się ciepło.- CHŁOPAKI!!
- Tak?!- nagle przy nas zmaterializowała się piątka rozbrykanych małp
- To jest Nina. Opiekunka do Emily- chłopcy zlustrowali mnie wzrokiem, a następnie wykrzyknęli
- TYYYY......

------------------------------------------------------------------------------
Wiem, wiem. Wredna jestem. Ale mam natchnienie. Wiem, że do bani, ale jest :P:P
Proszę o komentarze :))

piątek, 22 lutego 2013

#2

Żeby dojść do pracy potrzebowałam około 15-20 minut. A na siódmą już miałam tam być. Więc wstałam o 6. Ubrałam się, uczesałam w TO. O 6.30 wyszłam z domu, poszłam do piekarni i do domu Tomlinsonów. Zapukałam i otworzyła mi Jay
- Nina! Witaj! Wchodź!- Przytuliła mnie- Tu masz butelki, tu zupki, tu pieniądze- i zaczęła wszystko objaśniać. W tym czasie zdjęłam bluzę i włączyłam wodę . - Bliźniaczki będzie trzeba odebrać o 13 w zerówce(w Angli one są??)A dziewczynki idą na 8.30 do szkoły....
- Zrobię im sniadanie, spokojnie...sama mam siostrę o 12 lat młodszą, i o 4 lata. Poradzę sobie.
- Oh... Lou będzie około 11-12. No dobrze! To papa! Powodzenia!
- Nie dziękuję!- Jay wyszła, a ja weszłam do pokoju Lottie.
- Lottie..Trzeba wstawać...idziesz do szkoły...
- Jeszcze chwila mamo...- marudziła
- Wiesz...o ile mi wiadomo nie jestem jeszcze mamą- zaśmiałam się
- O! Hej Nina!- automatycznie sie podniosła- Co tam?/
- A nic. Mam cb i Fizz obudzić. A co chcesz na śniadanie??
- Zdam się na cb.
- Ok. A jesteście na coś uczulone?
- Nic mi o tym nie wiadomo.- następny pokój był Fizz. Weszłam, a dziewczyna już siedziała i czesała włosy
- Hej!
- Hej Nino. Jak tam?? Wiesz jak się cieszę:?? Mój brat przyjeżdża- zaczęła skakać jak piłka.
- Haha...Wiem...Co na śniadanie?? Zrobię Wam do puki Em śpi.
- Powtórzę zdanie Lottie: Zdam się na Cb- Uśmiechnęłam się i poszłam na dół. Postanowiłam zrobić im. kajzerki z serem i miodem + Kakao. Po skończeniu usiadłam na krześle, ale usłyszałam płacz Emily. Pobiegłam na góre. Jak mnie zobaczyła zaczęła klaskać.
- Śniadanie!- krzyknęłam
- IDZIEMY- Dziewczynki zjadły i wyszły, a my zaczęłyśmy piec ciasto. Powiem szczerze że z niej całkiem dobry pomocnik. Ubrałyśmy się i poszłyśmy do sklepu. Kupiłyśmy całe mnóstwo produktów na obiad. Postanowiłam zrobić kurczaka w cieście z surówką i ziemniakami. W takim zamieszaniu minęły mi 4 godziny. Ganiałam się z Emily po podłodze, aż zadzwonił dzwonek do drzwi. Wzięłam małą na ręce i poszłyśmy otworzyć drzwi.  Stał w nich sam Louis Tomlinson.
-Co ty tu robisz?-zapytał
-Po pierwsze czy my sie znamy? Po drugie pracuję jako opiekunka do dzieci. Między innymi nad tw siostrą...



*Oczami Lou*
Ta dziewczyna z wczorajszej sesji... ona pracowała u mojej mamy... niesamowite... 
- Wchodzisz? Bo wieje na Em.- Jaki ona ma piękny głos... szlak mnie trafia, że wcześniej nie wiedziałem... mama mogła mi powiedzieć...
- Jasne... A tak ogólnie to  jestem Louis Tomlinson i wczoraj oglądaliśmy razem z zespołem twoją sesje.
- No wiedziałam... Czułam się jakby ktoś mnie rozbierał... Ech... co ja z tą Vicky mam...- pokiwała ze śmiechem głową.- Weź Emily. Ja pójdę sprawdzić obiad. - Poszła do kuchni, a malutka jak zaczarowana chciała iść za nią. Pierwszy raz widzę, żeby na kogokolwiek oprócz mamy tak reagowała.  Po godzinie spędzonej z dziewczynami stwierdzam, że Nina- która imie wyjawiła mi po lekkiej sprzeczce- Jest fantastyczna.
- No panie marchewko ubieramy się i po siostrzyczki do zerówki lecimy.- 
- CO?!
- No idziemy po Daisy i Pheobe do przedszkola- wyjaśniła mi jak małemu dziecku przy okazji ubierając Em.
- Aaaa....tak, tak.- Po 10 minutach już tam byliśmy. Gdy Nas zobaczyły najpierw pobiegły do Niny i się na niej powiesiły, później chwilę na mnie i znowu na Ninie
- Dziewczynki, a co wy na to, żeby pójść pod prace mamy. Zaraz kończy więc to taka niespodzianka- zaproponowała, a te się ucieszyły. Zaczęły jej opowiadać o nowej koleżance, która przyszła dzisiaj. A ja normalnie jak niewidzialny. 
- Dziewczynki!! Louis!- Krzyknęła mama wychodząc z biura. Przytuliła Nas i mnie wyściskała jakbyśmy się nie widzieli ze dwa lata.
- Słodki obrazek- zaśmiała się Nin's- Jay w kuchni masz obiad i ciasto. Ja lecę, bo jestem umówiona.! Pozdrów dziewczynki!- I pobiegła


*Oczami Niny*
Pewnie nie wiecie, ale ja, Vicky i Lucy jesteśmy... córkami bogatych szefów miejskich.  Dzisiaj jest sprzedanie starych fortów dla miasta, żeby wybudować park rekreacyjny. A to jest nasz dom. Tam ćwiczymy! 
Pewnie znowu nie wiecie o co chodzi. My tańczymy razem z naszą liczna grupą. To wielka rodzina!
O 16.00 doszłam na miejsce gdzie sie zbieramy. 
- Wszyscy są??- zapytałam
- Tak!- wrzasnęli. Przećwiczyliśmy układ i pobiegliśmy na siedemnastą do miejsca spotkania. Vicky siedziała razem z ojcem i czekała aż przekleństwo się skończy(o niczym nie wiedziała). 
-  Park rozrywki będzie pod patronatem zespołu ONE DIRECTION.- powiedział burmistrz
- Hahaha....chyba one Erekszjon!- zaśmiałam się- To jest nasze miejsce! To Nasz dom! Od niego wara!- Powiedziałam przez Megafon. I się zaczęło
- Czy to jest złe?? Czy to jest złe?! Pańska córka tańczy fantastycznie. My jesteśmy rodziną! NIe wolno rodzinom zabierać domu! - Miałam już dość. Patrzyłam się na nich z wściekłością w oczach...
- ekhem...zważając na okoliczności...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To sie dziś napisałam :D Coś tam jest!
 Dziękuję za komentarze!!
Oczywiście więcej proszę !