niedziela, 27 października 2013

Epilog

*Sto lat za murzynami i jeszcze dalej*

Jakoś po koncercie zorientowałam się, że jestem w ciąży.  A dzień wcześniej Louis mi powiedział, że nie chce na razie dzieci. No, a że ja mam mózg wielkości orzeszka ziemnego, to uciekłam od niego. Pogodziłam się z rodzicami, na nowo poznawałam się z rodzeństwem etc.

Po ośmiu miesiącach urodziłam piękną córeczkę - Louise, żeby zawsze przypominała mi o nim.... haha... żart.... Tak na serio to moi rodzice wpisali tak w akt urodzenia i tak zostało...
Młoda była bardzo mądra, ale też wielki urwipołeć - wszyscy myślą, że po mnie.
 Wiecie... Jest takie powiedzenie "Gdzie diabeł nie może, tam ona wejdzie".
 Co do Louis'a - to szukał mnie. Wszędzie, ale nie wpadł na pomysł, ze mogę być u rodziców. No więc sobie ładnie, pięknie żyłam z moim brzdącem, aż w wieku pięciu lat wysłałam ją do przedszkola.

Lubiła tam chodzić, no bo wiecie - dzieci, dzieci i jeszcze raz dzieci. Cieszyłam się ogromnie.
Po pewnym czasie nadszedł dzień, w którym wychowawczyni na zebraniu dała karteczki, na których wyrażaliśmy zgodę, na udział dzieci w koncercie jakiejś grupy "Czemu nie" - pomyślałam.

Tak mijały tygodnie, aż  w końcu nastał dzień koncertu. Spóźniłam się po nią chwilkę, ale na szczęście były jeszcze jakieś dzieci. Pani powiedziała "Louise... Mama przyszła". Mała kopia ojca podbiegła do mnie i wskoczyła na ręce z pytaniem - "Mas malchefki?(masz marchewki)" Wybuchnęłam śmiechem i odpowiedziałam, że nie, ale zaraz pojedziemy i kupimy... Na co króliczek szepnął mi na uszko, że jadła już dzisiaj trzy. Po chwili zastanowienia, dotarł do mnie sens zdania.
- A kto ci dał? - zapytałam zdziwiona
- Tien pan!! - krzyknęła i wskazała na Louisa... Okazało się, że to właśnie One Direction miało koncert w tym przedszkolu.  Nie zdradziłam się z uczuciami do niego i spytałam, czy podziękowała. - Oj nje... Pociekaj chile...(Oj nie, poczekaj chwilę). - Podbiegła do chłopaka, który siedział w kółku z maluchami, wdrapała się mu na kolana, wyszczebiotała z uśmiechem kilka razy" dziękuję" oraz- na nieszczęście, wskazała na mnie.

Uśmiech zszedł mu z twarzy. Wstał z miejsca i  podszedł do mnie, a Louise kapując co nie, co, że będzie poważna rozmowa została z resztą zespołu .
-Witaj Nino.... - I znów utonęłam w jego oczach.... Nie mogłam nic poradzić. Ostatni raz widziałam je ponad sześć lat temu. Nie uodporniłam się na ten błękit.
- Cześć Lou. Dużo się zmieniło... - Na moją twarz wpłynął nieśmiały uśmiech.
- Tak... Nie powiedziałaś, że masz dziecko...
- Mamy Louis...
- Słucham?! - krzyknął, a wzrok wszystkich spoczął na nas. On ich uspokoił i pokazał, żebyśmy wyszli na dwór. - A więc od początku... Jak to mamy?!
- Czy Tobie zawsze wszystko trzeba tłumaczyć? Normalnie. Pamiętasz... Dwa- trzy tygodnie po koncercie rozmawialiśmy o tym, czy chcesz mieć dzieci...
- No tak...
- Nie chciałeś, a ja dzień-dwa po tym dowiedziałam się o ciąży... Nie lubię być kulą u nogi, dlatego odeszłam. Urodziła sie mała kopia Ciebie - Louise. I pewnie byś się o niej kiedyś dowiedział, albo...
- Albo nigdy...
- Właśnie. Miałeś wszystko. Rodzinę, zespół, karierę... dziecko by wszystko zniszczyło. I zrozumiem, jeżeli nie będziesz chciał mieć z nami nic wspólnego. Wychowywałam ją do tej pory sama i dam... - nie dane mi było dokończyć, gdyż mnie pocałował.
I teraz wiedziałam dlaczego zawsze mu wybaczałam, nigdy nie mogłam sie nie niego gniewać.
BO GO KOCHAŁAM, KOCHAM I BĘDĘ KOCHAĆ!!!

Wytłumaczyliśmy z wielkimi trudami małej, że Lou to jej tata, później był ślub, (tam, ta, ram, tam) miesiąc miodowy, znów praca, praca i jeszcze raz praca. A po kolejnych dwóch latach urodziła nam się śliczna parka. Will i Tatiana (w skrócie Tani).

W tej chwili siedzimy przed kominkiem, w salonie, trzynastoletnia Louise bawi się z pięcioletnim rodzeństwem, a najmłodsza kruszyna rośnie we mnie. Louis właśnie to przeczytał i całuje mnie po szyi... głupek.
 Takie chwile Właśnie pokazują nam co jest najważniejsze - miłość i rodzina. nic więcej nie potrzeba...


KONIEC <333


----------------------------------------------------------
Cześć myszki :)

Napisałam taki sobie Epilog. Zgodnie z waszym życzeniem :)

Nie powiem, ale smutno mi, bo zżyłam się odrobinę z tym blogiem.

Dziękuję za wszystkich obserwatorów.
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dziękuję WSZYSTKIM, którzy przeczytali przynajmniej jeden rozdział :)

Pozdrawiam
Marzena :*

Ps. Zapraszam na moje inne blogi
  
 
 
 
 

Już wiem

Wybraliście. 
Dziś napiszę Epilog na tym blogu.
I zacznę pisać na  http://randka-w-ciemno.blogspot.com/

Dziękuję każdemu kto brał udział w głosowaniu :*


poniedziałek, 14 października 2013

WAŻNE

WSZYSCY CO CZYTAJĄ - KOMENTUJĄ!!!!!!!

Słuchajcie jest moje pytanie. 

Co mam zrobić?
a) Skończyć bloga i zacząć pisać na http://randka-w-ciemno.blogspot.com/ ?
b) Pisać na tym blogu kolejny sezon?

poniedziałek, 30 września 2013

#25 Sezon II

Krótki, ale jest :/
Dedykuję go Jewel i Gabi - ostatnio miały urodzinki <333 Jakie wy stare :P

No więc jak to ja tam wcześniej, a tak!
Stojąc przed krzesłami w naszym rzędzie czekałyśmy na początek show. Czując dziwny ucisk w brzuchu powoli posadziłem swoje szanowne na siedzeniu i przygryzając wargę nerwowo rozglądałam się dookoła. Nagle ujrzałam uśmiechnięty ryjek Eleanor, która tanecznym krokiem zbliżała się w naszą stronę.
- Jednak przyszłaś - powiedziała radośnie, przytulając mnie na powitanie. Nie powiem zaskoczyła mnie tym.

 - Tak - wydukałam tylko, po czym wyplątując się z jej uścisku spojrzała na nią pytająco - A ty za dużo cukru się najadłaś czy dopalacze rozdają przed wejściem? - zapytałam ze śmiechem nadpobudliwej osóbki
 - Wydaje ci się - machnęła tylko dłonią, po czym zaczęła nas uciszać ponieważ koncert się rozpoczynał. 
- Okej - powiedziałam tylko rozbawiona i przeniosłam wzrok na scenę, gdzie chłopcy zaczęli śpiewać i tańczyć jakieś tańce połamańce. Po około dwóch - trzech piosenkach na scenę weszła El. Ej... kiedy się ulotniła? Mam słabą orientację. 
- Hejka wszystkim. Mam do Was sprawę. A mianowicie. Chciałabym Was wszystkich przeprosić. Skłamałam. Nie jestem z Louisem razem. To jest za długa historia, ale chciałabym, żebyście nie mieli za złe tego Tommo, bo on nic nie zrobił. Wykonywał tylko polecenia. Przepraszam Was - I zeszła ze sceny, dziewczyny nie wiedziały co zrobić, więc po kolei ją przytulały. Nie spodziewałam się. Na końcu sama do niej podeszłam i przytuliłam - kocham cię wariatko! - szepnęłam, na co ona się uśmiechnęła
- Nie będę Wam przeszkadzała - powiedziała mi na ucho i wyszła. Chłopcy lekko zszokowani wznowili koncert. 


Zapewniłem, że nigdy bym jej nie opuścił, ponieważ jej dłonie pasowały do mnie, jak mój T-shirt
Język wciąż plątał mi się przy trzech słowach*, przeklętych
Przeczesując myśli, które raniły moje stopy
Moje ciało doskonale współgrało z jej ustami


Teraz, czuje się osłabiona, od kiedy tylko została sama
Dziura w środku mojego serca, jak te w Polo**
Naprawdę, nie żartuję w tej chwili
Więc, czy możemy to wszystko powtorzyć?


Jeśli udajesz w ten sposób od samego początku
Z mocnym uściskiem, moimi pocałunkami
Wiedz, że mogę skleić twoje złamane serce
I tęsknić za wszystkim co mi powiedziałaś
Mogę pożyczyć ci też roztrzaskane części
Które będą idealnie pasować
Oddam ci całe moje serce
Więc możemy zacząć to wszystko od początku


Czy możemy ruszyć tą samą drogą, dwa dni w tych samych ubraniach
Wiem, co powie, jeśli tylko sprawię, że cały ten ból zniknie
Czy możemy zatrzymać się choć na tę jedną minutę?
Wiesz, widzę, że twoje serce nie za dobrze współgra z tą sytuacją


Wyznaj mi to, swoim umysłem, ciałem i duszą
Mogę sprawić, że twoje łzy będą spływać jak brytyjski deszcz
Bez różnicy, czy jesteśmy razem, czy osobno
Oboje możemy zdjąć maski i przyznać, że od początku tego żałujemy


Jeśli udajesz w ten sposób od samego początku
Z mocnym uściskiem, moimi pocałunkami
Wiedz, że mogę skleić twoje złamane serce
I tęsknić za wszystkim co mi powiedziałaś
Mogę pożyczyć ci też roztrzaskane części
Które będą idealnie pasować
Oddam ci całe moje serce
Więc możemy zacząć to wszystko od początku


Nigdy nie będziesz wiedziała, jak zadziałać na własną rękę
I nigdy nie ukażesz słabości, by tylko odpuścić
Zgaduję, że wciąż jesteś zraniona, jeśli to koniec
Ale czy tak naprawdę chcesz być sama?


Jeśli udajesz w ten sposób od samego początku
Z mocnym uściskiem, moimi pocałunkami
Wiedz, że mogę skleić twoje złamane serce
I tęsknić za wszystkim co mi powiedziałaś


Mogę pożyczyć ci też roztrzaskane części
Które będą idealnie pasować
Oddam ci całe moje serce
Więc, czy możemy zacząć to wszystko od początku?
Jeśli udajesz w ten sposób od samego początku
Z mocnym uściskiem, moimi pocałunkami
Wiedz, że mogę skleić twoje złamane serce
I tęsknić za wszystkim co mi powiedziałaś
Mogę pożyczyć ci też roztrzaskane części
Które będą idealnie pasować
Oddam ci całe moje serce
Więc, czy możemy zacząć to wszystko od początku?


Przez całą piosenkę Louis wpatrywał się we mnie.  Uśmiechałam się lekko, ale nie mogłam powstrzymywać łez. Ta piosenka jest rozczulająca. Na samym końcu zobaczyłam, że z oczu chłopaka także poleciały łzy. I znów zatrzymali koncert. 
NO LUDZIE! ILE MOŻNA?! PRZECIEŻ DZIEWCZYNY NABAWIĄ SIĘ TU STRESU PSYCHICZNEGO!!!! 
- Ja na szybko. Słuchajcie. Jest tu dziewczyna. Kocham ją najmocniej na świecie i chcę, żebyście to wiedziały. Nino, jesteś moim życiem! - uśmiechnął się, a ja spuściłam głowę, bo na moje policzki wkradł się róż.  Kocham go, ale czasami doprowadza mnie do szału. Co za człowiek.
Koncertu już nie zatrzymano. Dograli do końca i bisowali chyba z dziesięć razy. Te dziewczyny mają krzepę.
Pod koniec ostatniej piosenki razem z siostrami Lou, które spotkały przystojnych chłopaków - poszłyśmy za kulisy. Nim się obejrzałam byłam całowana przez mojego chłopaka... chyba mogę go tak nazwać.

poniedziałek, 9 września 2013

Wiem, wiem wiem.
Jesteście wkurzeni bo nie ma następnego rozdziału.

Spróbuję się poprawić.
A tym czasem macie tutaj bloga - mojego prywatnego. http://kiedy-znikniemy.blogspot.com/ 
Na nim znajdziecie wszystko co się mnie tyczy.
-Mój opis, dane, problemy, a także sprawy ważne dla WAS. Takie jak: Co dalej z blogami, lista blogów.

Serdecznie zapraszam <3 :*

KIEDY ZNIKNIEMY STĄD, TY NIE PYTAJ O SENS

czwartek, 15 sierpnia 2013

#24 Sezon II

*3 miesiące później *
Ojejciu... Jak ja dawno tu nie wchodziłam. Głównie z powodu braku czasu. 
Ale od początku.
Te cztery dni z chłopakami minęły szybko. Oczywiście wykorzystaliśmy je całkowicie. Ostatniego dnia oni pojechali w trasę, a my na plan TVD.  Oczywiście wszyscy szybko polubili nowych członków rodziny. 
A co tam u mnie i Louis'a? No wiecie, niby dobrze. On cały czas jest zajęty, tak jak ja. A to koncert, a to wywiady, a to spotkania z Eleanor. Nawet da się ją polubić. Zdziwieni? Ja też. Jakieś 4-5 tygodni temu zadzwoniła do mnie. Chciała się spotkać. Zgodziłam się. 

Umówiłyśmy się o 12.00 w pobliskiej kawiarni. Byłam trochę wcześniej ponieważ bardzo się stresowałam. Usiadłam pod oknem. Ona zaraz się pojawiła. 
- Więc Eleanor. Czemu chciałaś się spotkać? Myślałam, że mnie nienawidzisz. 
- To nie tak, że cie nienawidzę. Muszę ci to wszystko wyjaśnić.
- Zamieniam się w słuch.
- Louis zauroczył mnie na naszym pierwszym spotkaniu. Przystojny, zabawny, czarujący chłopak. Wiesz o co chodzi. - pokiwałam lekko głową, a ona kontynuowała. - Był akurat z Tobą. No mówi się trudno. Tego dnia co sie ze mną całował, nie był sobą. Ale pomijając to. Chciałam z nim być.Kiedy się rozstaliście, przyjęłam to jak rękę od Boga. Byłam przy nim. Pocieszałam. i zostaliśmy parą. W końcu po dwóch latach pojawiłaś się Ty.  Przestraszyłam się. Nie chciałam, żeby ktoś mi go odebrał. Wiedziałam, że serce nie sługa. - mówiła nieskładnie, ale wiedziałam, że nie może znaleźć odpowiednich myśli - Wtedy co "weszłam" do Ciebie do domu to nie byłam ja. To moja siostra. Chciała zrobić to za mnie. Nie ważne co. Ale to ostatnie spotkanie, to byłam ja. Nakłamałam Paul'owi. Wiem i przepraszam. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. - zaczęła się podnosić, ale ją powstrzymałam. Przytuliłam ją mówiąc, że każdy kiedyś popełnił błędy. Najważniejsze jest to, że chce się je naprawić. Resztę dnia spędziłyśmy na plotkowaniu, zakupach i poznawaniu siebie nawzajem. 

Normalnie nie wiem co mi się stało. Ważne jest to, że w miarę możliwości rozmawiamy i dogadujemy się. I pewnie jak się domyślacie następnego dnia nasze zdjęcia były na każdej stronie internetowej. 
Ale ja odchodzę od tematu, zresztą jak zwykle. Wracając do Louis'a. 
Dokładnie 2 tygodnie temu przyjechali do Nas z chłopakami. A że mamy z dziewczynkami jeden wielki apartament podzielony na pokoje, to nikt nie miał żadnego " ale", że tu mieszkają.

Siedziałam przed komputerem czytając scenariusz do następnego odcinka, słuchając jednocześnie muzyki z telefonu. Bardzo się na tym skupiłam, więc nie usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Zdradziło go dopiero to, że zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto tam. - usłyszałam ten cudowny głos.
- Ian?
- Ja ci dam Ian'a! - porwał mnie na ręce i pocałował. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, moje usta wygięły się w szerokim uśmiechu. - Tęskniłem za Tobą. I to bardzo.
- A ja za Tobą w cale. - popatrzył na mnie kpiąco spod swoich długich rzęs. - No dobra. Tęskniłam. I to bardzo - pocałowałam go - bardzo - pocałunek - bardzo. 
- Taka odpowiedź mi się podoba. 
- No dobrze, a teraz mnie postaw. Muszę iść przywitać się z chłopakami. - Z wielką niechęcią jednak mnie puścił, zaznaczając że zajmuje sobie cały wieczór. Wreszcie mogłam do nich pójść. Kiedy weszliśmy od razu Lottie powiedziała
- No dawać kasę, dawać. - każdy poczynając od Fizzy po Liam'a wyciągali po 50 - 100 dolarów. Spojrzeliśmy na nią dziwnie, a ta wzruszyła ramionami. - No, co? Powiedzieli, że nie wyjdziecie z pokoju do jutra. Grzechem by było nie skorzystać z takiej okazji.- Przyznaliśmy jej rację i zaczęliśmy rozmawiać. 
Jak to z nimi bywa zaczęli się wygłupiać, śmiać i bić. Uspokoili się dopiero po tym, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Ja popatrzyłam na Fizzy, siedzącą na kolanach Hazzy, a ta popatrzyła na Lottie.  Od niechcenia powlokła się w stronę drzwi.
- Hejka! Można? - rozpoznałam głos Kat
- Wchodźcie! - I takim sposobem w naszym salonie odgrywały się piękne sceny. Ale nie będę ich opowiadała, bo czytają to dzieci.
W każdym bądź razie. Wieczorem rzeczywiście Louis zajął mój czas. Piękne czasy... :P

Byli tutaj cztery dni, a następnie wrócili w trasę.
lekko
No to wreszcie mogę opowiedzieć, co wydarzyło się dnia dzisiejszego. Razem z dziewczynkami wybieramy się na koncert chłopców. I to prosiła mnie o to sama El.  Aż sie boję. 
- Może być? - spytałam 
- Bosko. Och... też chcę tak wyglądać! - krzyknęła Fizz
- Harremu się podoba Twój wygląd nie wybrzydzaj. - odpysknęła Lottie. Z miłą chęcią słuchałam ich kłótni. To zadziwiające. Są siostrami, a czasami nie mają nawet jednej cechy wspólnej. 
- No dobra. Musimy iść. - Do Areny dotarłyśmy w 30 minut. Bez problemu wpuścili Nas do pierwszego rzędu. 
Według mnie... to nie będzie zwykły koncert.

---------------------------------------------------------------------
Hejka :*
Macie pomysły co będzie w następnym rozdziale??

Pozdrawiam
Marzena ;*

niedziela, 28 lipca 2013

#23 Sezon II

- Jak zwykle piękny głos... - w moich drzwiach stał Louis
- Powiedziałam ci coś. - odezwałam się głosem bez uczuć
- Ty powiedziałaś, ale niekoniecznie ciebie posłuchałem. 
- Widzę... 
- Czy to musi się tak skończyć??? - zapytał z żalem, ale szybko temat zmienia. Nie ma co.
- Nie chcę tego. ok? Ale ja nie umiałabym żyć tak, że tu jesteś oficjalnie z Eleanor, a ze mną spotykasz się w domu. 
-Ninuś...
- NIE! Kochasz to co robisz, a ja jestem nic nie warta. Zapomnisz o mnie po chwili. A Eleanor... zawsze będzie przy tobie. Będzie wszędzie i zawsze.  
- Nie możesz dać nam szansy? 
- A zapytam się ciebie... Jak to sobie wyobrażasz? Skoro ja jadę do z Twoimi siostrami do Nowego Orleanu, a zespół ma trasę koncertową?
- No, no nie wiem. Coś wymyślimy. Na pewno.  - Podszedł blisko mnie. No, i tu jest pies pogrzebany.  Zawsze kiedy patrzę w jego oczy to tonę. W ich barwie, w ich charakterze. Nawet, kiedy jestem na niego nie wiadomo jak wściekła, jego oczy, zawsze mnie uspokajają. 
- Zgadzam się Louis.
- No, ale dlacze... Zaraz... ty się zgadzasz?!
 - Tak matole! - Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.  - Kocham Cię.
- Ja ciebie też. - uśmiechnął się słodko. Wziął mnie na ręce i zniósł po schodach do salonu.
- Pogodzeni? - spytała Lottie, a  my się pocałowaliśmy
- No i dobrze, a teraz ładnie mi wszystko wytłumaczyć. Doszliście do porozumienia, ale... jak to zrobiliście? - Harry nie dowierzał.
- Spokojnie.  Będzie wszystko dobrze - przynajmniej mam taką nadzieję - dopowiedziałam w myślach.
- okeeeej... to kiedy wyjeżdżamy do Orleanu? - zapytała skacząca jak piłeczka pin-pong'owa Fizzy
- Muszę zadzwonić do nich.  - jakoś wyciągnęłam z kieszeni telefon, bo Tommo cały czas stał w drzwiach salonu ze mną na rękach.
 -  Hej  Julie!
- Nino! Co tam.??
- Emm... Chciałam się zapytać, czy rola jest nadal aktualna?
- Tak! I mam dla ciebie wiadomość nie z tej ziemi.  Chociaż dla mnie jest ona smutna.
- CO się stało?
- Ian, dostał pracę w filmie. Wielkim filmie i będzie tylko w pierwszym i ostatnim odcinku sezonu. A że mam nadzieję, że szybko się uwiniemy, to... mamy teraz sierpień... raz, dwa, trzy.... w lutym powinniśmy już skończyć.
- o to fajnie. 
- No okey. to kiedy będziesz?
 -  Razem z dziewczynkami będę ...
- mamy jeszcze trzy dni - powiedział Liam.
-  za cztery dni.
- Perfect. Akurat przyjeżdża wtedy Kat i Wesley'owie. 
- Jakoś nie pasuje. Lepiej Wasilewscy.
- Jak ty to możesz wymówić?
- Nawet nie jest tak trudno.
- haha... no dobra. To do zobaczenia. A i może znasz jakieś dziewczyny mniej więcej podobne do siebie i w podobnym wieku? Bo będę miała dla nich robotę. Na cały okres trwania piątego sezonu. 
- Ale one do szkoły chodzą. 
- To się załatwi im domowe nauczanie. Nawet za to zapłacę. 
- Pogadam z nimi, a jak się zgodzą to zadzwonię i podam numer do Jay.
- dziękuję słońce!! papa :** - rozłączyła się, a wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie
- oh... Dziewczynki... czy chcecie występować w serialu młodzieżowym Pamietniki Wampirów?
- Taaaaaaaaaaaaaaaak!!!! - wydarły się.  Wysłałam sms-em numer do Jay, Julie. I zostawiłam wszystko w jej rękach.
Popatrzyłam na zegarek - akurat był czas na obiad. Postanowiłam coś ugotować. 
- Dobra moi mili. Idę coś
Dobrze się złożyło, bo wczoraj byłam na zakupach i jest dużo w lodówce. 
Po głębszym zastanowieniu się i przeczytaniu wielu przepisów, powiedziałam Dość.. chwyciłam recepturę pierwszą z brzegu. Były to gołąbki. Uśmiechnęłam się z mojego szczęścia. Strasznie je lubię.
- A na deser... ciasto z malinami - powiedziałam sama do siebie i usłyszałam krzyk Horana zza drzwi.  Ten to ma spust.  
Pod czas robienia obiadu myślałam jak to będzie. Przecież nie będziemy mogli przyjeżdżać do siebie od tak.  Chyba, że Julie przekona Jay i one ze mną pojadą to wtedy Louis będzie mógł przyjeżdżać do sióstr. Ale wtedy pewnie będzie musiała Eleanor przyjeżdżać... 
Ale wracając. Na planie znów spotkam się z tymi oszołomami. No zobaczcie. Starzy już ludzie, podchodzący pod czterdziestkę wygłupiają się gorzej jak dzieci, a raz były dzieci na planie, bo coś miało być, ale nie wyszło to uciekly z krzykiem, bo Paul, Ian, Daniell i Matt przebrali się za jakieś stworzonka i zaczęli tańczyć. Skończyło się to tak, że byli cali poobijani i w basenie... pełnym czekolady -,-
Wiecie,że te rozmyślania zajęły mi akurat tyle ile potrzebowałam do zrobienia posiłku? Nie? To wam mówię :>
Ładnie wszyscy zjedli jak przystało na dzieci i poszliśmy spać. Grzecznie.
Znaczy się najpierw Louis biadolił Harremu, że jak znajdzie się jakimś magicznym sposobem w pokoju Fizzy to mu nogi z dupy powyrywa. Styles niby się przestraszył, ale nie za bardzo go to obchodziło. W końcu ściany są tak jakby dźwiękoszczelne :>

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROzdział słaby i strasznie późno.
Głównie z jednego względu. 
Mam angine ropną i gorączkę. Ale nie wytrzymałabym leżenia cały czas w łóżku :/
No proszę Was okropieństwo. Dlatego oparłam się o ścianę, opatuliłam kołdrą ( na dworzu upał, a mnie trzęsie) i piszę :>

Pozdrawiam
Marzena :**

środa, 17 lipca 2013

Ważne!

Chcecie, żebym 
a) Skończyła opowiadanie
b) Żeby Nina była w ciąży i odeszła od Lou
c) Żeby Lou zdradził (tak wiem oklepane, ale kocham to) N. z Eleanor, Nina by się dowiedziała i wyjechała.
d) Happy end.  ( I tutaj mam dużo do powiedzenia.) < = dodatkowe części>
??

Piszcie w komentarzach co chcecie.
To ważne, jeżeli chcecie kolejne rozdziały :*

środa, 19 czerwca 2013

# 22 Sezon II

Dla tych co skomentowali ostatnie dwa posty :*
---------------------------------------------------------------
- Kiedy zamierzasz Ninie to powiedzieć?
- Co powiedzieć? - na dźwięk jej głosu zamarłem.
- Eeeem... to może ja już pójdę. - Lottie szybko zawinęła się z salonu, tak jak reszta. Siedziałem i patrzyłem jak moja dziewczyna świdruje mnie wzrokiem.
- Louis, mów co się dzieje. 
- No więc... Tak naprawdę, to nic ważnego. - Nie no. Kogo ja oszukuję?
- Gadaj! - krzyknęła
- Pamiętasz jak Elka mówiła, że ją popamiętamy?
- Nom.
 - Tego samego dnia poszła do Paul'a.  Nakłamała mu. Z prawdy powiedziała mu tylko to, że zerwaliśmy.  On wkurzył się, że  z nią zerwałem i postanowił, że mam do niej wrócić, a jakby dziennikarze się pytali, to była tylko kłótnia. - wyrzuciłem to z siebie jak z armaty.  Nie widziałem po niej żadnej reakcji.  Siedziała tak wpatrzona w jeden punkt kilka minut, aż w końcu wyszeptała
- Śmieszne. A ja dziś akurat miałam dać odpowiedź na kolejny sezon TVD. Chciałam zrezygnować dla Ciebie - popatrzyła mi w oczy - Ale teraz wiem, że popełniłabym największy błąd. - Wstała z kanapy - Żegnaj Louis. -  I tak po postu poszła do siebie do pokoju. 
Czego ja się głupi spodziewałem??  Nie no muszę coś zrobić!! Minąłem zdezorientowanych chłopaków i poszedłem do miłości mojego życia.

*Oczami Niny*
 -... a jakby dziennikarze się pytali, to była tylko kłótnia. - Powiedział wszystko na jednym wydechu. Patrzyłam się za okno, aż po kilku minutach odezwałam się
- Śmieszne. A ja dziś akurat miałam dać odpowiedź na kolejny sezon TVD. Chciałam zrezygnować dla Ciebie - popatrzyła, mu w oczy - Ale teraz wiem, że popełniłabym największy błąd. - Wstałam z kanapy - Żegnaj Louis. -  I podążyłam do Siebie do pokoju.
W pomieszczeniu miałam kryty pokoik, gdzie znajdowały się wszystkie teksty scenariusze, instrumenty, pamiętniki itp. 
Znalazłam również tekst piosenki polskiej, którą nucił Paul (Wesley) na planie.


Na na na na
Na na na na
Na na na na na na na

Z oczu twych czytam, że powinieneś pójść
Bałam się tego dnia, serce krzyczy wróć!
Rozum wie lepiej,na tej planecie już
nie opłaca się kochać.
Koniec gry, mamy dość, wypadamy w aut,
Przecież tak toczy się los miliardów par,
Przecież tym dzisiaj oddycha ziemia
Chaos, pustka, strach

Budzisz mnie pocałunkiem
i Kończy się zły
I kończy się zły
Sen o przyszłości...
Oczy otwieram smutne
Umiera świat
Bo umiera świat
Na brak miłości...

Nasza łódź wpływa na coraz szybszy nurt
Coraz mniej mamy chwil by pogadać - spójrz
Cały nasz dialog to gigabajty bzdur,
Szum, brak zasięgu.
Twój blask, mój gniew, twój strach, mój śpiew,
Dłoń w dłoń, przed siebie, wszystko czego chcę!

Budzisz mnie pocałunkiem
i Kończy się zły
I kończy się zły
Sen o przyszłości...
Oczy otwieram smutne
Bo umiera świat
Bo umiera świat
Na brak miłości...

Cały ten świat, opada z sił kiedy się kończy miłość.
Już tylko ty ,masz taką moc, obudź mnie proszę,
Ratuj ,o!

Budzisz mnie pocałunkiem
i Kończy się zły
I kończy się zły
Sen o przyszłości...
Oczy otwieram smutne
Umiera świat
Bo umiera świat
Na brak miłości...

Oczy otwieram smutne
Bo umiera świat...
Bo umiera świat...
Na brak miłości!

Na na na na
Na na na na
Na na na na na na
Na na na na
Na na na na
Na na na na na na

- Jak zwykle piękny głos... - w moich drzwiach stał Louis...

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Hej :*
Mam propozycję...
Właśnie jestem gdzieś w połowie rozdziału i chciałam się was zapytać jaki ma być.
A że wiem, że większość chciałaby dłuugi to napiszę rozkład. (ile komentarzy + Anonimu podpisywać się)
 2-3 - średni
4-5 - długi
5-6 - mega długi

To tyle... papa ;*

niedziela, 9 czerwca 2013

# 21 Szeon II

Spojrzałam na zegarek, a tam była dopiero 11.30. Nieźle się wyrobiłam -pomyślałam i zeszłam na dół gdzie jak się okazało przybyła < tam, tam rara, tam > Eleanor Calder.
- Jakie wiatry te paskudztwo przygnały? - zapytała od rzeczy, na co panna Idealna fuknęła pod nosem.
- Ależ ty inteligenta...
- A lustro w domu masz?
- Mam.
- Patrzysz czasem?
- Noo...
- I co? Boli widok? - na moje słowa wszyscy się zaśmiali, a El zrobiła się czerwona jak buraczek. 
- Jeszcze pożałujecie, że ze mną zadarliście! - obruszyła się i wyszła. No chyba jej coś słów zabrakło.
- No dobra... Już całkiem nie rozumiem tej dziewczyny - powiedziała Lucy, a reszta się z nią zgodziła
- Liam, a gdzie w tej chwili jest Paul? - zapytał trochę zdenerwowany Niall
- Gdzieś w USA, a co?
- Nie ważne... - i zniknął w kuchni. Patrzyliśmy się jeszcze chwilę po sobie, ale nikt się nie odezwał.  Przywitałam się jeszcze raz ze wszystkimi i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.

* 2 tygodnie później*
Chłopcy są w trasie, ale mają coś ważnego do zakomunikowania więc przylatują. 
Dziewczynki chodzą cały czas od okna do okna. W te i wewte. To się robi denerwujące.  
Pewnie zapytacie się co słuchać u moich koleżanek...
Victoria - odeszła od swojego dotychczasowego chłopaka. 
Lucy - związała się z Ian'em - tym co gra pana Fitza u niej w serialu. 
Moją "rozmowę" przerwał dzwonek do drzwi. Podeszłam a tam jak na zawołanie ukazał mi się piękny widok pięciu mordek.
- Hej chłopcy! - uśmiechnęłam się i każdego przytuliłam. - Coś się stało? - zapytałam patrząc na ich miny.

*Oczami Louis'a*
 - Coś się stało? - zapytała Nina. Chłopcy od razu wzięli ją do salonu mówiąc, że zaraz porozmawiamy. Ale najpierw Horanek poprosił o jedzenie. 
Przez ten czas układałem sobie co jej powiem. Nie wiedziałem JAK zacząć. To wszystko było dla mnie za dużo. Niby Nina sama była w show biznesie rozpoznawalna, wiedziała jak się to wszystko kręci, ale bałem się. Cholernie się bałem, że ją stracę. 
- Louis! - krzyknęła Lottie pstrykając palcami przed oczami.
- co? - zapytałem się obudzony  z transu
- Kiedy zamierzasz Ninie to powiedzieć?
- Co powiedzieć? - na dźwięk jej głosu zamarłem.

-------------------------------------------------------------
Masz potworku mój mały :*

Pozdrawiam
Marzena :*

środa, 29 maja 2013

#20 Sezon II

Słuchałam i pisałam :D
- Halo? - odebrałam telefon.
- Nino! Jak dobrze, że odebrałaś, bo te moje dzieci nie raczą. - usłyszałam wzburzony głos Jay, automatycznie zaśmiałam się na jej reakcję
- Witaj Jay. Rozumiem, że chcesz jedno z tyej Twojej dziatwy, czyż nie?
- Jak ty mnie rozumiesz. Podaj którąś z nich.
- Louis! Kochana! Twoja mamusia chce porozmawiać z córeczką! 
- Wredna jesteś.- oburzył się
- Tak wiem, wiem. Masz. - podałam mu słuchawkę i poszłam do salonu. No dobra, tak na serio to doszłam tylko do drzwi, bo moje przyjaciółki wciągnęły mnie do pokoju dla gości i zaczęły się wypytywać o wszystko i o nic. 
- Ej. Dziewczyny. Rozumiem, że jesteście ciekawe, ale nie powiem Wam. ok?  To tylko nasza sprawa.  - wydały z siebie jęk niezadowolenia i z minami męczenników poszły do chłopców. Nie minęła nawet minuta i usłyszałam krzyki. Pobiegłam do nich, a tam piękny widok. A mianowicie, dziewczyny rzuciły się  na chłopaków i że tak powiem krótko... źle wylądowały.  Biedni chłopcy :P Z uśmiechem na ustach poszłam do kuchni, gdzie Tomlinson nadal coś tłumaczył matce.
- Nie...Mamo!...tak, tak wiem... nie musisz mi tłumaczyć... jestem dorosły!... tak ja ciebie Też. pa. - rozłączył się i oparł o blat koło zlewu. 
- Kotek coś się stało?- powoli podeszłam do niego automatycznie kładąc dłoń na jego ramieniu
- Nic, po prostu moja mama uważa, że jesteśmy dziwni
- W jakim względzie?? 
- Bo według niej, my nigdy nie przestaliśmy się kochać i nie wie dlaczego w ogóle mieliśmy jakąkolwiek przerwę, a i jeszcze jedno... powiedziała, ze jak tym razem cie zdradzę to mnie wykastruje.
- Fakt.. cała Jay... - Popatrzył na mnie spod tych swoich długich rzęs. Wiedziałam, ze chodzi mu coś po głowie, tylko za chiny ludowe, nie wiedziałam co. Nagle wziął mnie na ręce, pobiegł w stronę drzwi od tarasu, otworzył ję i wrzucił mnie do basenu. Byłam cała mokra, a koszula, która była luźna, zrobiła się strasznie ciasna. Nie podobało mi się to. Wiecie niby woda była ciepła i na dworze też było cieplutko, ale to nie zmienia faktu, ze źle postąpił. 
Wyszłam z wielkiej kałuży i podążyłam do domu. Tommo wołał za mną, ale nie ugięłam się i od razu weszłam do siebie do pokoju. Pewnie domyślacie się, że Lou pobił rekord na bieg po schodach. To był normalnie sprint. Mógłby biegać w maratonach z taką kondycją. 
- Słonko... proszę cię, nie gniewaj się. - biadolił mi nad głową.
- Misiek zamknij buzię, bo cię wykastruje.- odpowiedziałam spokojnie, ale chłopak się przestraszył.

- Nie zrobisz tego - kręcił przecząco głową
- Założymy się? - zapytałam podchodząc bliżej 
- Nie. - wyrzucił z siebie i już go nie było. Jako, że miałam mokre ubrania przebrałam się w zwiewną sukienkę w kwiatki na cienkie ramiączka, a do tego czarne baleriny. 
Spojrzałam na zegarek, a tam była dopiero 11.30. Nieźle się wyrobiłam -pomyślałam i zeszłam na dół gdzie jak się okazało przybyła panna< tam, tam rara, tam > Eleanor Calder.

------------------------------------
MASZ I NIE KRZYCZ!!

poniedziałek, 13 maja 2013

#19 sezon II

Dla tych moich oszołomów :D

Gabrysi, Jewel, Misi i Oli :D:D


Pozdrawiam
Marzena :*
Ten rozdział zawiera scenę +18. Nie odpowiadam za zrytą psychikę, ani uszczerbki na zdrowiu w skutek skakania pod sufit xD

------------------------------------------------------------------------------
 - Oj kochanie ty moje... cel uświęca środki - pocałował mnie delikatnie... Wplotłam ręce w jego ułożone włosy i jeszcze bardziej przyciągnęłam do siebie. Pocałunek z lekkiego, niewinnego przerodził się w namiętny i agresywny.  Zaczął powoli rozpinać moją koszulę i schodzić pocałunkami na szyję, na co ja zamruczałam. Dłońmi zaczęłam majstrować przy jego spodniach <dop.aut. Miałam coś innego napisać, ale... > Nagle jakoś znalazło się u mnie strasznie dużo siły i teraz Lou leżał na dole. Zdjęłam jego koszulę i całując jego nagi tors zeszłam do spodni, które też za pomocą magicznej różczki znalazły się w drugim końcu pokoju. Powróciłam znów do jego ust i lekko ścisnęłam przez bokserki jego "przyjaciela" przez co jęknął mi do ust. Nasze role znów się odwróciły i teraz Tomlinson górował. Pozbył się moich spodni, a następnie wsadził swoje ręce pod moje plecy i odpiął biustonosz. Zaczął przygryzać i ssać moje piersi. zaczęłam jęczeć. On wiedział jak zająć się kobietą. Rękoma zaczęłam jeździć po jego barkach, plecach, ale coś mnie tchnęło i zaczęłam zabawiać się jego penisem przez materiał bokserek.  Widziałam, że chłopakowi się to podoba, bo spiął całe ciało, każdy mięsień. 
Louis oderwał się na chwile i popatrzył w moje oczy z wielkim pytaniem. Pokiwałam głową i się lekko uśmiechnęłam. Powiem wam szczerze, że na jego twarzy wyrósł o wiele większy banan :D:D Zdjął swoje bokserki i moje majtki z czarnej koronki. Patrząc w moje oczy delikatnie we mnie wszedł. Jęknęłam z przyjemności. Każdy jego ruch był przemyślany. Przyśpieszał, zwalniał itp.itd. Nie wiem ile czasu minęło - straciłam rachubę przy pierwszym pocałunku - i doszliśmy razem. Wyszedł ze mnie i położyliśmy się pod kocem, który leżał na fotelu. 
- Kocham cię Nino.
- Ja ciebie też kocham Boobear - pocałował mnie we włosy, przytulił i usnęliśmy.
 <Tak wiem, nie umiem pisać, ale napisałam na  zlecenie jednego gnoma>
Rano obudził nas pisk. Popatrzyłam najpierw na uśmiechniętego Lou, a później na drzwi gdzie stały dziewczyny.
-No dobra. Rozumiem, że to wielka atrakcja, ale może wyjdziecie??- zapytałam
-  mhm,..- kiwnęły głowami i wyszły w podskokach. Ale co najważniejsze.... ZAMKNĘŁY DRZWI!!! HURAAAA>..... :P. Odwróciłam się do mojego chłopaka i lekko pocałowałam. Błogo się uśmiechnął
- Co to za mina?? - zapytała
- Jaka mina??
- Ta właśnie
- Jestem szczęśliwy - lekko mnie pocałował
- haha xD widzę, że ktoś odrobił lekcje z serialu.
- No, żebyś wiedziała. Śledziłem każdy wasz ruch. I nie mogłem uwierzyć, że nie ma mnie koło Ciebie. - ułożył usta w podkówkę.
- Oj biedaku. A jaki jest Twój ulubiony odcinek??- zapytałam 
- Jak skręcasz kark kelnerce i zostawiasz tych debili.
- Oj jakie słoooodkie - pocałowaliśmy się jeszcze z kilka razy. Poszliśmy pod prysznic <co się tam działo to....>, ubraliśmy się i w znakomitych nastrojach zeszliśmy na dół. Siedziała tam nasza kochana gromadka z wyszczerzami na twarzach. Wiecie.... tego inaczej się nie da nazwać.   
- A wam co??
- Niiiiic...- odpowiedzieli niewinnie, ale na ich szczęście zadzwonił mój telefon...   
     

-------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę Was bardzo. Co wy na to???

A co wy na to, żeby Nina wróciła do pracy w TVD?
Albo, żeby zaproponowali jej występ w filmie: Pięćdziesiąt twarzy Grey'a jako Ana, a Ian będzie jako Christian??
To by było zabawnie....
   
 
  

#18 - Sezon II

-  Oj przesadzasz. - szybko zapięłam koszulę, cmoknęłam go w usta i zaczęłam robić obiado-kolacje.   
Po pewnym czasie mogłam już ich zawołać.
-Kolacja!!!-od razu wszyscy się zlecieli.
-Co do jedzonka?? -Zapytał żarłok
-Kanapki z twarożkiem, szczypiorkiem a do tego kakao lub herbata.
Każdy złożył zamówienie, nalałam napojów i chciałam usiąść na krześle, ale Louis pociągnął mnie tak, że usiadłam na jego kolanach.
-Ej!! -Zapiszczałam, a reszta zaczęła się że mnie śmiać.
-Musisz mu wybaczyć. Stęsknił się biedak za tobą- mówił nadal chichochoczący Liam.
-No właśnie... Wybacz kotek - uśmiechnął się tak, jak tylko on potrafi.
- Musisz się postarać misiu ładny... - szepnęłaś do niego, ale Harry który siedział koło Nas to usłyszał i zaczął swoje wywodu na ten temat.
- No właśnie! Musisz się postarać! No bo wiesz! Kobiety jednak sa wymagające. Trzeba je odpowiednio zadowolić - zaczął mówić jak jakiś znany profesor Kolanko. Oczywiście wszyscy dostali głupawki, a Louis nagle spoważniał i powiedział jak to na niego przystało
- Fizzy tylko ty się na Harolda nie obrażaj, bo wujkiem jeszcze nie chce być - Styles i Młoda Tomlinsonowa pokryli się delikatnym różem na co my zrobiliśmy grupowe "awwwww".
Po jakimś czasie wylądowaliśmy na kanapie. Oglądaliśmy jakąś komedie... chyba American Pie. Chyba wiecie kto to wynalazł?? No pewnie, że tak. 
- Wiesz... chyba naprawdę muszę się postarać, żebyś nie była na mnie obrażona- usłyszałam szept Louis'a przy swoim uchu. Na to tylko pokiwałam z uśmiechem głową.  Zaproponowałam chłopcom, żeby u Nas zamieszkali do czasu trasy. Bez chwili zawahania zgodzili się... wiecie w końcu czego ja się spodziewałam??
Około 2 w nocy zaczęło mi się na dole nudzić, ale śpiąca to a nie byłam. Ułożyłam w mojej głowie plan 
1) Udawać, że śpię
2) Niech mnie ON zaniesie
3) tratratratra- każdy wie o co chodzi.
Oparłam się całym ciałem na jego torsie i czekałam, aż się skapnie. Po jakiś dziesięciu minutach Niall coś zaczął mówić, że jest głodny, a Zayn na to, żeby sobie coś zrobił, bo ja śpię.  Tomlinson podniósł te swoje seksowne cztery litery i wniósł mnie do sypialni. Kiedy chciał pójść, pociągnęłam go za koszulę.
- Gdzie mi już uciekasz??- wymruczałam
- Hm... A nie wiesz, że to nie ładnie kłamać??
- Oj kochanie ty moje... cel uświęca środki - pocałował mnie delikatnie...

--------------------------------------------------------
Masz marudo!! Tak Gabi to do Ciebie jest!!


Chcecie scenke z Niną i Lou??

środa, 1 maja 2013

#17 - sezon II

Rozdział dedykowany:
Natalce- zeby nie odchodziła bo zabiję
Gabrysi- żeby nie zawieszała blogów
Jewel- Żeby jej coś nie odbiło
Misi- żeby coś napisała, bloga założyła i z nami pisała  
-------------------------------------------------------------------------
W Ostatnim Odcinku
- Przewidziało Ci się...
 Wiesz...to może tak...ale nie to zdjęcie...- pokazała mi swój tablet. Miała włączoną jedną ze stron plotkarskich. Nagłówek na stronie był Zajebisty...  
Czy Nina zdradza Ian'a??  
- Co?!- zdjęcia były z wejścia do domu Tomlinsonów. Jak przytulali się do mnie chłopcy. Rozwaliło mnie.  No jasne... zdradzam go z sześcioma chłopakami.  Żeby było śmieszniej właśnie zadzwonił do mnie telefon... wiecie kto??? Nie? To podpowiem! IAN!!! Ciekawie się zapowiada....

- Halo?- odebrałam
- Nina! Co ty sobie wyobrażasz?? Jesteś ze mną i  mnie zdradzasz??  - zaczął wrzeszczeć. Nie mając najmniejszej ochoty tego słuchać po prostu odłożyłam komórkę, nagada się, nagada się i przestanie...
- Przepraszam?- podeszła do mnie dziewczyna na oko 18- 19 lat. Zlustrowałam ją wzrokiem i przytuliłam
- Jewel kochana jak cię dawno nie widziałam...
- To ty mnie jeszcze pamiętasz??
- Takiej kolorowej dziewczyny nie da się zapomnieć. - uśmiechnęłam się na to wspomnienie
-  Oh...Jak miło ....  A co tam u Ciebie??
- W tej chwili to czekam aż Ian się uspokoi.
- Co?- chyba nie rozumiała więc podałam jej telefon... pokiwała głową ze zrozumieniem i zaczęła się śmiać,- Czyli on się tak zachowuje przez te zdjęcia z Twoją grupą?
- W 100% tak. 
- Chory jest jednak...Ale cóż... chyba przestał już gadać..- Wzięłam telefon
- Skończyłeś??- zapytałam
- Tak. Masz mi coś do powiedzenia??
- eee...??? Nie?
- W takim razie koniec z nami. 
- Chłopaczku... myślisz, że się tym przejmę?? To Cie rozczaruję... Gratuluję pomysłowości... a tak na koniec powiem ci tylko, że  to moja grupa taneczna.... Miło było - Rozłączyłam się w ostatnim momencie. Dziewczyny popatrzyły na mnie ze zdziwieniem. - No więc...  Jadę do domu Ian'a, zabieram swoje rzeczy,  jedziemy do mnie do domu i tam pięknie żyjemy..- małe streszczenie.... <3 Te zaczęły się śmiać.  
- Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy.- Głos pilota utwierdził do foteli moje przyjaciółki, chociaż przyszło im to z oporem. 
*2 godziny później*
Na lotnisku było strasznie dużo fanów i reporterów. Hieny dowiedziały się, że tu będziemy. Musiałam porozmawiać z fanami. Jedna z dziewczyn zapytała się mnie czy to prawda, że zdradziłam Ian'a.  Odpowiedziałam, że nie. Ale Ian mi nie uwierzył. Ona przytuliła mnie i powiedziała że prawdziwa miłość przetrwa wszystko.   
Wolałam tu jeszcze posiedzieć niż jechać po swoje rzeczy do domu, lecz Lucy zaciągnęła mnie siłą do samochodu. Najpierw odwiozłyśmy Lottie i Fizzy do willi, a następnie do Somerhaldera
 - Nina! Wybacz, proszę. Na serio. - zaczął coś gestykulować. Ominęłam go. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, a na odchodne powiedziałam.
- Resztę odeślij na <jakiś tam adres> . Żegnam - i znów hieny kurde prasowe zaczęły robić nam zdjęcia.
Że była już 22 to pojechałyśmy do Tesco po jakieś jedzenie. Zabrałyśmy piwa, cole, itp. itd. Oczywiście żelki, marchewki, chipsy...  Bez komentarza
 W domu  usiadłyśmy w piątkę w salonie.  Najpierw zaczęłyśmy oglądać jakieś romanse.  Nawet jedna Polska produkcja nam się spodobała.... a mianowicie Mala...Malya...Miała wielka Milosici...a nie to było"Mała Wielka Miłość". Polski jest trudny.  Ale nie o to chodzi.... Potem zaczęłyśmy komentować i przenosić wszystko na własne życie, a że każda miała procenty we krwi to zwierzałyśmy się ze swoich problemów. 
- A ja nie wiem co ty Nino widzisz w tym moim braciszku - odezwała sie Lottie
- Przecież nie jesteśmy razem- popatrzyłam na nią w ciężkim szoku
- Ale to ten pocałunek na korytarzu mówił sam za siebie-  Ja, Luc i Vic zakrztusiłyśmy się własną śliną.
- Skąd wiesz?
- Widziałyśmy z Fizz. Powiem szczerze, że wolę Ciebie od Elki.
- Ale na swoją obronę powiem, że Fizzy jeden z nich też nie jest obojętny - podniosłam ręce do góry.   
- Przepraszam, że co?!- dopiero obudziły się panie aktorki
- No pocałowaliśmy się. Tylko do cholery on jest cudowny. Gdy go widzę się rozpływam. Staram się o tym nie myśleć, ale nie mogę. Chciałabym cofnąć czas i z nim być. Wybaczyć mu wszystko. Popełniłam najgorszy błąd życia. - po moim policzku spłynęła łza. Przytuliły mnie, ale i tak pójdę spać i znów GO zobaczę. Zawsze go widzę we śnie. Ucieka. Chcę się odwrócić, ale nie mogę, mam kołnierz, a nogi przykute do ziemi. Widzę znów GO  jak odchodzi i tak w kółko i na okrągło. 
Jakieś trzy godziny później koleżaneczki już spały. Delikatnie się podniosłam. Poszłam do mojej sypialni. Wyjęłam specjalny zeszyt do piosenek i zaczęłam skrobać...

Myślałam, że wszystko przetrwamy
Myślałam, że nic nas nie rozłączy
Myślałam, że nie jesteśmy jak inni
Lecz jednak pomyliłam się 

Budzę się w świecie
gdzie nie ma Ciebie
Budzę się w świecie
gdzie każdy martwi się o Siebie
 
Mówiąc odejdź, zostaw mnie
myślałam nie opuszczaj 
Nie powiedziałam czego chciałam
przez głupotę straciłam swój ideał
 Budzę się w świecie
gdzie nie ma Ciebie
Budzę się w świecie
gdzie każdy martwi się o Siebie

Teraz wiem jak bardzo cie kocham
teraz wiem jak cierpię bez Ciebie
Teraz wiem, że sama nie wytrzymam
teraz wiem,  że bez Ciebie nie dam  rady

Budzę się w świecie
gdzie nie ma Ciebie
Budzę się w świecie
które zabiera me ostatnie tchnienie.

 <MÓJ TEKST NIE KOPIOWAĆ>(wiem nie umiem pisać piosenek)

 Siedząc tak nad kartką zmorzył mnie sen. Doczłapałam sie do łóżeczka i... zasnęłam jak niemowlak.

*Rano*
Po raz pierwszy od ponad dwóch lat  nie śnił mi się ON.  Z miną zabójcy poszłam do łazienki. Umyłam i przebrałam się. Zeszłam do kuchni. Gdy zobaczyłam kto tam siedzi zastygłam w miejscu... 
Po pierwsze: To był Louis i cała gromada niedorozwinięta.
Po drugie : Nie uśmiechało się mi spędzić z nimi chociażby minuty
po trzecie: CO ONI TU DO CHOLERY JASNEJ ROBIĄ?!
- CO wy tu robicie??
- Dowiedzieliśmy się, że  zaczynamy trasę po Ameryce północnej. Pomyśleliśmy, że przyjedziemy wcześniej do Was. - wyszczerzył się Hazza
- Dobraaaa... a kto Was wpuścił?
- Mój  talent się przydaje -  odrzekł dumny Zayn
-  Wiesz, że mogli was zamknąć?
- O tym to nie pomyśleliśmy - zaczął się drapać po karku Liam
- Wasza inteligencja równa się chyba -9999999   
- Wcale że nie!! Bo minus10 000 000 -oburzył się Horan
- Widać... - westchnęłam.
- A gdzie moje siostry??- zapytał Tomlinson
- Jak się nie mylę odsypiają.
- Co odsypiają?
- Cało nocną pogawędkę...
- ...z piwem w tle- dokończył Harry
- No właśnie. A która jest godzina?
  - ee... 4 po południu...  - i gdzieś wyszedł, ale przyszły dziewczyny

- To się wyspałyśmy jednym zdaniem!!! 
- NIe da się ukryć.
- Wal się Malik.
- Ej. Dla Ciebie Dj Malik.
- Ta a ja dla Ciebie królowa Bona.
- Jakaś ty mądra. 
- Widzisz jednak swoim poziomem inteligencji reprezentujesz przeciętnego człowieka....   
- Oh dziękuję jaśnie pani- ukłonił się. Pokiwałam z litością głową i poszłam do salonu. A tam na jednym z foteli w ślinkę sobie lecieli Fizzy i Harry
- Hahaha Jak Louis się dowie to będziecie mieli przejebane. Uwierzcie. - ci spojrzeli na mnie przerażeni, ale ona nie zeszła z jego kolan.
- Czego mam się nie dowie...dziee...ć - popatrzył na nich z szeroko otwartymi oczami.  - Mam słabe zdrowie. Nie mogę się denerwować. Dlatego powiem tylko jedno Haroldzie... jeżeli ją skrzywdzisz to obiecuję ci... zginiesz śmiercią męczeńską.  No a teraz.... Jako świadomy... bla,bla,bla udzielam wam swojego błogosławieństwa...bla, bla, bla bądźcie sobie wierni, bo inaczej marchewki was napadną.  Kochajcie sie z całego serca i duszy...ale wujkiem nie chcę jeszcze zostawać...No i to chyba tyle...- Coś jeszcze pogadał. Jak to zwykle z nim bywa. Parka poszła do kuchni, a ja usiadłam na kanapie włączając telewizję. Tommo klapnął na tyłku obok mnie. Leciał akurat film o królikach. Patrzyłam na ekran jak zaczarowana. Nagle poczułam jak ktoś puka mnie w ramie. Odwróciłam się i zobaczyłam wlepiającego we mnie gały Louis'a. Znów utopiłam sie w jego patrzałkach. Nawet nie wiedząc kiedy zaczął się do mnie zbliżać. I znów zatopiliśmy się w pocałunku.  Mówiłam Wam chyba, że on bosko całuje... prawda?? No prawda. i to chyba nie raz. No ale do czegoś ja tu zmierzam.  Jakoś wgramoliłam sie na jego kolana <nie pytajcie jak bo nie wiem>  i jakoś moja koszula była w połowie odpięta, kiedy usłyszeliśmy straszny pisk.
- Louisku! Gdzie je...ste...ś...CO TO MA ZNACZYĆ?! Weź się odczep Kobieto!- Normalnie jakby scena z samolotu na żywo... Może będzie z Somerhalderem?? Ciekawa by była para z nich. 
- Eleanor tam są drzwi. Wyjdź. Proste! -powiedział Tommo nawet się nie odwracając.
- Z nami koniec!! Słyszysz!! Jeszcze będziesz na kolanach  mnie błagał, żebym wróciła!
- Nie nie będę! Wyjdź stad.- Trzasnęła drzwiami i jej nie było - Ciekawe kto ją tu wpuścił. 
- Nie wiem... - przygryzłam wargę.  Kurczę... A juz myślałam, że nigdy to się nie stanie... znów odpływam... Hello!! Całowaliśmy się dopóki nie usłyszeliśmy pisków i krzyków.
- No, a na nas to się by darli- zauważył Harry
-  Oj przesadzasz. - szybko zapięłam koszulę, cmoknęłam go w usta i zaczęłam robić obiado-kolacje.         

 ---------------------------------------------------------------------------------
 Napisałam się dzisiaj...
Jak się podoba??

Marzena :*  

sobota, 27 kwietnia 2013

#16 - sezon II

Za mną stał nie kto inny jak Louis.
- Coś się stało?- zapytałam. On nic mi nie odpowiedział tylko popchnął na jakieś drzwi i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek.  Nie myślałam, że aż tak za nim tęskniłam. SZLAK! Przecież nie..nie możemy... A jednak...- roześmiał się głos w mojej głowie- Louis...- szepnęłam kiedy się oderwaliśmy od Siebie.
- Coś nie tak?- również wyszeptał
- Bardzo nie tak. Ja mam chłopaka, ty dziewczynę i do tego oboje jesteśmy sławnymi osobami. Nie możemy się w żaden sposób spotykać...
- Dwa lata wytrzymałem bez Ciebie. Więcej nie dam rady. Przy Tobie czuje, że po burzy będzie jaśniej. Ja wolę z Tobą przeżyć jeden moment niż z innymi takich momentów wiele... Kocham Ciebie, tylko w Nas wierzę. - Patrzył na mnie tymi swoimi oczami. Kocham je. Kocham Jego uśmiech. Kocham Go całego... Uśmiechnęłam się. W mojej głowie rozgrywała się wojna. Jedna grupa  była za tym, żeby z nim być, a druga, żeby odejść bez słowa. Szukam go codziennie w moich snach. I znaleźć go nie mogę. Słyszę jego słowa Kocham cię... Jesteś Najważniejsza...
-  Możesz mi wierzyć lub nie. Nigdy, nigdy nie żałowałam swoich decyzji. Tak przynajmniej myślałam do tej pory - westchnęłam - ale teraz wiem, że największym błędem było zostawienie Ciebie na lotnisku. - chłopak wyszczerzył się niemiłosiernie - I wiesz co? Najzabawniejsze jest to, że próbowałam sama się przekonać, że Cie nie kocham. - Pocałowałam go ostatni raz i wyszeptałam - Uważaj na Siebie...- Zabrałam rzeczy dziewczyn. Pożegnałyśmy się, rzeczy z hotelu też były w samochodzie. Pojechałyśmy na lotnisko. Przed moimi oczami stanęła scena z lotniska dwa lata temu.  
- Nino... wszystko dobrze?- zapytała Fizzy
- Nie...tak...ech..sama nie wiem..
- Widziałam Was. - popatrzyłam na nią zszokowana - Wiem ile kosztowało cię, wrócenie do normalności. Tylko, że wy sami sobie to wszystko utrudniacie... Przemyśl to...- założyła słuchawki i zasnęła. Zastanawiam się jak to jest, że takie małolaty wiedzą więcej niż my?? Ale tak naprawdę moją głowę zaprzątały myśli, związane z Louisem. Kiedy jestem w USA, tęsknię za tymi niebieskimi oczami, za jego uśmiechem, za poczuciem humoru. 
Są takie osoby, za którymi..Po prostu za Nim.
Z nudów weszłam na kanał muzyczny. wieczorem miał być tam wywiad z jakimś niespodziewanym artystą. Nikt nie chciał nic powiedzieć. Nawet pośród nas- aktorów.  Oczywiście zaczęli kilkoma nudnymi dowcipami.  Dopiero późnej powiedzieli, że to One Direction. Prowadzący zadawał wiele pytań. Moje kochanie było jakby na kacu. Mało się udzielał, a jak już to z przymusu. 
- Louis, wszyscy chcemy wiedzieć, dlaczego jesteś dzisiaj smutny...- prowadzący wiercił w nim dziurę swoim spojrzeniem. 
- Ekhem... Dziś odkryłem prawdę. I dowiedziałem się, że kobiety są zagadką. Mówią jedno, myślą drugie. Ta osoba wie, że do niej mówię. Chyba wie...ale nie ważne... ważne jest to, że wszystko zwyciężymy...- uśmiechnął się, a z jego ust można było odczytać  Kocham cię Nino <3 
-Kocham cię Nino?!- usłyszałam wzburzony głos Victorii
- Ale o co chodzi??
- Z jego ust wyczytałam Kocham Cię Nino
- Przewidziało Ci się...
Wiesz...to może tak...ale nie to zdjęcie...- pokazała mi swój tablet. Miała włączoną jedną ze stron plotkarskich. Nagłówek na stronie był Zajebisty... Czy Nina zdradza Ian'a??
- Co?!- zdjęcia były z wejścia do domu Tomlinsonów. Jak przytulali się do mnie chłopcy. Rozwaliło mnie.  No jasne... zdradzam go z sześcioma chłopakami.  Żeby było śmieszniej właśnie zadzwonił do mnie telefon... wiecie kto??? Nie? To podpowiem! IAN!!! Ciekawie się zapowiada....

----------------------------------------
proszę o komentarze... <3

Marzena :*

Ps. Wiem, że to są smenty, ale nie mam humoru...a myślę, że wolicie te smenty niż pusty blog :/ 
Jeżeli się mylę napiszcie to w komentarzach.